Impresje konferencyjne

Każdego roku uczestniczę w trzech lub czterech konferencjach naukowych. Wysłuchuję większości referatów. W dzisiejszym wpisie powracam do kwestii właściwej prezentacji wystąpień. Dużo na ten temat napisałem w odcinku Matematyk referuje. Teraz proponuję kilka uzupełnień.

Matematyk przemawia

Umiejętności naukowe często nie idą w parze ze zdolnościami przekazywania wiedzy. Działa to w dwie strony. Mierni naukowcy czasem świetnie sprzedają swoją (mimo wszystko) wiedzę. Uczeni o ustalonej renomie bywają kiepskimi mówcami. Tak było, jest i zapewne będzie. Słowami artykułów czy przemówień tego nie zmienimy. Można jedynie dokonać opisu.

Do ponownego podjęcia tematyki referowania skłoniło mnie jedno z wystąpień, którego wysłuchałem podczas niedawnej konferencji. Sława klasy światowej w jednej z dziedzin matematyki. W rozmowie bardzo miły człowiek. Jednak swój referat położył na obie łopatki. Dlaczego? Nie wyszedł poza wprowadzenie w tematykę. A i z tego wprowadzenia nie wiedziałbym wiele, gdybym nie znał się nieco na przedstawianym materiale. Po zakończeniu tego wstępu do końca wykładu zostały może dwie minuty i zasadnicza część materiału albo została zaprezentowana pobieżnie, albo wcale. Czy tak należy występować? Zapewne nie było to świadomą intencją autora, któremu wydawało się, że w czasie dwudziestu minut przekaże wszystko co zaplanował. Życie nie jest tak wesołe. Właściwa organizacja referatu jest sztuką. Dobre rozplanowanie czasowe jest tu bardzo istotne. Tego referentowi zabrakło. W efekcie omawiane wystąpienie nie zakończyło się sensowną konkluzją, a było zlepkiem niezbyt powiązanych z sobą faktów.

Pisałem, że nie powinno się prezentować więcej niż jednego slajdu na minutę. Ta metoda bardzo się sprawdza. Dziś opiszę inny sprawdzony sposób ulepszający wystąpienie. Otóż po napisaniu prezentacji warto przemówić referat przed lustrem. Sam na sam, być może jeszcze w domu albo też w hotelowym pokoju wieczorem poprzedzającym referat. Widać wtedy czy jest szansa na zmieszczenie się w czasie. Można też zweryfikować jak rozłożone są akcenty i dokonać ostatnich poprawek.

Powyższa uwaga dotyczy każdego referenta. Obojętnie czy jestem początkującym magistrem, czy doświadczonym profesorem.

Mam naukową podopieczną. Przed jej referatami zawsze prosiłem ją o wygłoszenie wystąpień przede mną. Byłem jedynym słuchaczem, ale bardzo krytycznym. Poprawiałem niektóre zwroty, zmieniałem kolejność zdań. Słuchałem też argumentów podopiecznej przemawiających za taką a nie inną kolejnością. Krótko mówiąc, wspólnie wygładzaliśmy jej wystąpienia. W efekcie po wysłuchaniu jednego z nich podszedł do mnie jeden z moich mentorów mówiąc, że podopieczna miała bardzo dobre wejście.

Może więc każdy początkujący mówca powinien spotkać się z pomocą kogoś doświadczonego? Wobec powyższego akapitu nie wypada mi powiedzieć dobrego referenta. Ale taki najgorszy nie jestem. Miałem szczęście słuchać rad mojego promotora, Profesora Kazimierza Nikodema.

Wszystkim wygłaszającym referaty życzę udanych wystąpień.

Dodaj komentarz