Najlepszy pracodawca

Drogi Szymonie! Jesteś zdolnym i cenionym pracownikiem naszej świetnie prosperującej firmy. Dotychczas otrzymywałeś miesięczną premię w wysokości $10\%$ wynagrodzenia zasadniczego. Od dziś podwyższam ją o $20\%$. I jak nie kochać takiego pracodawcy i nie zachwycać się jego szczodrością?


Najlepszy pracodawca

Znakomita większość ludzi zinterpretuje powyższą informację w ten sposób, że odtąd moja premia wyniesie $30\%$ wynagrodzenia zasadniczego. Oznaczmy je przez $x$. Wobec tego premia przed podwyżką to $0{,}1x$. Ile wyniesie po podwyżce? Podwyższyć tę premię o $20\%$ to przyznać nową premię w wysokości $0{,}1x+0{,}2\cdot 0{,}1x=0{,}12x$. Dlatego nowa premia będzie wynosiła $12\%$ wynagrodzenia zasadniczego. Czy pracodawca rzeczywiście jest aż tak szczodry? Z drugiej strony lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu. Cieszmy się tym, co mamy.

W przedstawionych tu realiach podniesienie premii o $20\%$ oznacza jej podwyższenie o $2$ punkty procentowe: z $10\%$ do $12\%$. Błąd w interpretacji wysokości podwyżki tkwił zatem w błędnej interpretacji procentu. Aby nowa premia wyniosła $30\%$ wynagrodzenia, należałoby ją podnieść nie o $20\%$, ale o $20$ punktów procentowych. W naszej sytuacji byłoby to trzykrotne podniesienie premii. Wtedy rzeczywiście pracodawca okazałby się niezmiernie hojny.

O punktach procentowych często słychać w mediach przy okazji ogłaszania kolejnych decyzji Rady Polityki Pieniężnej o wysokościach stóp procentowych Narodowego Banku Polskiego. Niech przemówią oficjalne dokumenty. Proszę zobaczyć na raport o posiedzeniu RPP z listopada 2014 oraz na raport z kolejnego posiedzenia RPP z marca 2015. Nie trzeba wiele szukać: interesujące nas informacje znajdziemy już na początku dokumentów.

Słuchając informacji finansowych zastanówmy się więc czy mowa o procentach czy o punktach procentowych.

2 komentarze

  1. Swoim uczniom zawsze daję przykład z zarządem firmy, który obniża pracownikom pensje o 10%, a gdy rozpoczynają strajk – podwyższa je o 10%. Pracownicy są przekonani, że nic się nie zmieniło…
    A nieodróżnianie procentów od punktów procentowych to niestety przypadłość powszechna – obserwuję to często w telewizji. Czasami jak “redaktor” omawia jakieś zmiany w wynikach sondażowych, to aż boli.
    Ale może czepiam się za bardzo… 😉

    1. Takiemu pracodawcy strajki są nawet na rękę.

      Wydaje mi się, że samo zrozumienie pojęcia procentu jest w społeczeństwie trudne. Wyrażenia ,,o ile wzrosło” i ,,ile razy wzrosło” traktowane są synonimicznie. Przed nami – nauczycielami – trudna droga prostowania krętych ścieżek.

Dodaj komentarz