Sztuka recenzowania

Jako pracownik naukowy od czasu do czasu jestem recenzentem prac naukowych z zakresu matematyki, a od chwili zdobycia stopnia naukowego doktora habilitowanego także recenzentem rozpraw doktorskich. Postanowiłem podzielić się kilkoma uwagami o roli recenzenta.


Sztuka recenzowania

Należy tu odróżnić recenzowanie prac naukowych przeznaczonych do publikacji w czasopismach naukowych od recenzowania rozpraw doktorskich i habilitacyjnych (również do takich mam prawo). W obu przypadkach recenzent spełnia podobną rolę w aspekcie merytorycznym. Prace pierwszego rodzaju nie są zbyt długie i jest ich w dorobku pracownika naukowego dość dużo. Ponieważ jednak rozprawy doktorskie i habilitacyjne są na ogół efektem długoletniej pracy, a od ich stworzenia zależą często życiowe losy autorów, role różnią się w aspekcie ludzkim.

Rozpocznę od łatwiejszego zadania zrecenzowania pracy naukowej. Tego rodzaju recenzje robi się na prośbę redakcji konkretnego czasopisma. Do obowiązków recenzenta należy zorientowanie się czy praca zawiera nowe wyniki naukowe, jak one lokują się w danej dziedzinie badań, czy są ważne itp. Kolejnym obowiązkiem jest dokładne przestudiowanie pracy i sprawdzenie czy przedstawione rozumowania oraz przykłady są poprawne, a lista pozycji bibliograficznych wyczerpująca. Nie mówię już o sprawach plagiatów czy autoplagiatów. Zdarzyło mi się w tym samym czasie recenzować dwie identyczne prace posłane przez ten sam zespół autorski do różnych czasopism. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z etyką naukowca, a osoby dopuszczające się takich czynów powinny być piętnowane. Jedna praca może być opublikowana w tylko jednym czasopiśmie.

Recenzent pracy naukowej może rekomendować pracę do publikacji w takim stanie jak jest napisana albo po dokonaniu niezbędnych poprawek, których listę może zamieścić w recenzji. Może też zasugerować redakcji odrzucenie pracy z powodu niskiej wartości naukowej lub błędów w rozumowaniach. Różnie jest z recenzjami. Czasem w negatywnej ocenie pracy rolę odgrywają względy osobiste. Oczywiście nie powinny, jest to nieetyczne. Ale ludzie są ludźmi i tego nie da się zmienić. Być może m. in. dlatego redakcja zwykle powołuje dwóch recenzentów. Dwie opinie negatywne decydują o odrzuceniu pracy. Opinie mieszane często zmuszają redakcję do samodzielnego podjęcia decyzji o ewentualnej publikacji, rozważenia argumentów za i przeciw.

Tego rodzaju recenzje nie są płatne. Odbywają się na zasadzie wzajemności. Raz ja zrecenzuję czyjąś pracę, innym razem ktoś moją. Gdybym nie chciał recenzować, nikt nie będzie chciał recenzować moich prac i nie będę w stanie niczego opublikować. Dlatego jednym z moich naukowych obowiązków jest recenzowanie prac. Oczywiście nie wszystkich nadesłanych. Nie zawsze ma się czas na recenzję, a redakcja daje na jej zrobienie około dwóch miesięcy.

Decyzja o odrzuceniu pracy naukowej nie dyskwalifikuje jej autora, jedynie tę pracę. Nie wszystkie prace są dobre i błyskotliwe. Są lepsze i gorsze. A z pracy odrzuconej w jednym czasopiśmie, po dokonaniu istotnych poprawek i uzupełnień, może powstać znacznie lepsza praca. Osobiście miałem tego rodzaju doświadczenie i nie mam za złe recenzentom, że jedną z moich prac odrzucili. Nie teraz, to innym razem.

Zupełnie inaczej podchodzę do recenzowania rozpraw doktorskich. Są one wynikiem często kilkuletniej wytężonej pracy doktorantów. Recenzentów powołuje rada wydziału mającego prawa do doktoryzowania. W przewodach doktorskich, w których recenzowałem, było po dwóch recenzentów czyli oprócz mnie jeszcze jeden. Obowiązki recenzenta są w zasadzie identyczne jak w przypadku zwykłej pracy naukowej. Ostateczna decyzja polega na rekomendowaniu dopuszczenia doktoranta do dalszych etapów przewodu lub na braku tej rekomendacji. Różnica tkwi w sposobie podejścia do spraw ludzkich. O ile względnie łatwo odrzucić pracę naukową zawierającą zdaniem recenzenta nie najlepsze wyniki, o tyle odrzucenie rozprawy doktorskiej oznacza przekreślenie iluś lat pracy autora. Dlatego pisząc recenzję negatywną należy mieć ważny po temu powód. Może nim być błąd merytoryczny w głównym twierdzeniu albo plagiat. W każdym razie błąd dużego kalibru. Trzeba mieć na uwadze, że po odrzuceniu rozprawy doktorant może przeżyć załamanie nerwowe i podjąć nieprzemyślane decyzje życiowe. Dlatego recenzent powinien być obdarzony empatią.

Recenzje rozpraw doktorskich są płatne. Nie są to jakieś wielkie pieniądze, ale doraźny zastrzyk finansowy zawsze się przydaje.

Też byłem kiedyś doktorantem, także recenzowano moją rozprawę habilitacyjną. Pamiętam nerwy związane z długim oczekiwaniem na recenzje. Co prawda wszystkie były pozytywne, ale co przeżyłem, to moje. Jak długo dochodziłem do psychicznej równowagi – to wie tylko moja żona. Długotrwały stres robi duże spustoszenie w psychice. Dlatego na każdym kroku staram się pocieszać doktoranta, którego rozprawę recenzuję, chcąc oszczędzić mu swoich przeżyć. Ci ludzie boją się obron rozpraw doktorskich, boją się kompromitacji. A z reguły wypadają wtedy bardzo dobrze. Kto wie czy nie ze względu na te obawy nie zapraszają na obronę rodziców i znajomych. A wiedzę matematyczną wykazuje się na egzaminie doktorskim oraz w samej rozprawie. Obrona ma dotyczyć merytorycznej dyskusji nad rozprawą i nie może przerodzić się w odpytywanie doktoranta jak ucznia podstawówki. A takie przypadki się zdarzają. Dzień obrony jest świętem doktoranta. Jak powiedział jeden z moich recenzentów, takim naukowym weselem. Niech więc zawsze będzie dniem radości, a nie udręki. Tego Wam, obecni i przyszli doktoranci, życzy starszy kolega po fachu.

2 komentarze

  1. W odniesieniu do prac nadesłanych do czasopism wolę używać słowa raport niż recenzja, bo wydaje mi się, że recenzje odnoszą się do czegoś już skończonego, opublikowanego. Pisząc dla MathReviews czy Zentralblatt są to istotnie recenzje, ale oceniając wartość merytoryczną pracy nadesłanej do czasopisma już niekoniecznie. Dodam od siebie, że pisząc raport poprawiam nie tylko uchybienia matematyczne ale czasem i język angielski. Wiem, że nie jest to rola piszącego raport, ale myślę, że warto to robić. W szczególności, nie wszystkie czasopisma zatrudniają korektorów języka, więc jest to jedyna szansa ulepszenia czytelności pracy.

    Odnośnie recenzji doktoratów, w UK jako takie nie istnieją. Doktorant przygotowuje rozprawę (thesis), która czytana będzie przez dwóch egzaminatorów: wewnętrznego i zewnętrznego. Ich rolą jest egzaminowanie na obronie nazywanej viva (od łacińskiego viva voce). Na tym egzaminie, który jest de facto rozmową na temat wyników w pracy (ale może być też egzaminem w naszym rozumieniu tego słowa, dotyczącym treści związanych z pracą) doktorant dostaje listę błędów i uchybień znalezionych przez egzaminatorów. W zależności od wagi tych uchybień, doktorant dostaje określoną ilość czasu na naniesienie poprawek (zwykle 3 miesiące). Wówczas egzaminatorzy po zatwierdzeniu ich wykonania piszą końcowy raport dla departamentu (którego doktorant nie widzi), ten zaś skutkuje nadaniem tytułu doktora.

Dodaj komentarz