Transgraniczne wędrowanie

Końcówka września i początek jesieni przywitały nas wspaniałą pogodą. Niedługo rozpocznie się nowy rok akademicki. Resztki wakacyjnego czasu można spożytkować na aktywność fizyczną. Dlatego wybrałem się na wycieczkę z przełęczy Kubalonka do Jabłonkowa (to miasto po czeskiej stronie masywu Czantorii i Stożka).

Opadające mgły

Zdjęcia w lepszej jakości i większej liczbie można obejrzeć pod tym adresem.

Pamiętam końcówkę lat 70–tych ubiegłego stulecia, kiedy przekroczenie granicy bratniego kraju Czechosłowacji graniczyło z cudem. Trzeba było mieć zaproszenie od Czecha, odpowiednią ilość pieniędzy, a najlepiej w ogóle nie szwendać się koło granicy. Pamiętam, jak mama kupiła mi kiedyś ładną teczkę szkolną. Celnicy nie pozwolili jej przenieść. Zrobiła to po kilku dniach czeska rodzina zaprzyjaźnionego z moim wujkiem lekarza. Taka drobna rzecz, a ile zachodu potrzeba, by ją zdobyć.

Dziś mamy strefę Schengen i granicę można przekraczać gdziekolwiek. Bezpośrednio przed jej wprowadzeniem można było przejść na czeską stronę za okazaniem dowodu osobistego. Teraz nawet on nie jest potrzebny (ale trzeba go jednak mieć przy sobie). Jest to bardzo wygodne, a osoba niezorientowana może nie spostrzec, że nagle znalazła się w innym państwie.

Korzystając z tej sposobności wybrałem się na wycieczkę górską z przełęczy KubalonkaIstebnej (kilka km za miastem Wisła) do Jabłonkowa, a dokładniej do Nawsia, gdzie znajduje się dworzec kolejowy. Trasa wędrówki liczyła 19 km.

Na Kubalonce znajduje się znane centrum narciarstwa biegowego, sanatorium dla dzieci, a opodal zameczek prezydenta RP. Po wyjściu z autobusu poraził mnie powiew świeżego, zdrowego górskiego powietrza. Nie dziw, że leczy się tu dolegliwości dróg oddechowych. Z przełęczy skierowałem się czerwonym Głównym Szlakiem Beskidzkim w kierunku Stożka. Zdjęcie rozpoczynające ten wpis prezentuje opadające górskie mgły (mały fragment pośrodku) gdzieś po drodze. A poniżej zadowolony autor.

Zadowolony autor

Tutaj widok na Stożek. To szczyt po prawej stronie zdjęcia. Dobrze widoczne jest schronisko (przynajmniej w teorii). Jednak ograniczenia smartfonowego aparatu nie pozwalają na dokonanie przybliżenia bez znacznej straty jakości zdjęcia. W tamto miejsce dotrę za półtorej godziny.

Widok na Stożek

Tymczasem szlak poprowadził kilkusetmetrowym zejściem ukazując piękną górską drogę biegnącą poziomicą. Takie drogi zawsze są tajemnicze. Dokąd zaprowadzą? Co kryje się za zakrętem? Dlatego lubię je fotografować.

Górska droga

Po kilkunastu minutach doszedłem na niezbyt wyeksponowaną przełęcz, na której krzyżowały się górskie drogi. Poniższa absurdalna konfiguracja znaków drogowych musiała zostać uwieczniona. Takie rzeczy chyba tylko w Polsce.

Absurdy drogowe

Z tej przełęczy skierowałem kroki na szlak niebieski — krótsze dojście do Stożka. Zdecydowałem się na niego ze względu na widoki na przeciwną stronę pasma. Ta panorama przedstawia znaczną częśc Beskidu śląskiego, a w dużej oddali górę mojego dzieciństwa Błatnię.

Widok na Błatnię

Jaką tajemnicę kryje ta droga? Na wyjaśnienie nie trzeba było długo czekać.

Górska droga

Znów panorama Beskidu Śląskiego z nieco innego ujęcia.

Beskid Śląski

Wreszcie dotarłem na Stożek. Zdjęcie prezentuje najstarsze polskie schronisko w Beskidzie Śląskim, otwarte w roku 1922, czyli 96 lat temu. Położone jest kilkaset metrów od szczytu, na samej granicy z Czechami. Szkoda, że nie sfotografowałem polskiego górskiego drogowskazu prowadzącego do Nawsia. Jest to czeski niebieski szlak. Wioska po czesku nazywa się Navsi. Polscy ,,specjaliści językowi” przetłumaczyli ją jako ,,Na wsi”. Tymczasem poprawną nazwą polską jest Nawsie.

Schronisko na Stożku

Wszedłem do schroniska i za ,,jedyne” 8 zł kupiłem sobie kufel piwa Brackiego. Jest to bardzo dobre, małoseryjne piwo z cieszyńskiego browaru. Usiadłem na huśtawce ogrodowej i raczyłem się widokami na góry oraz złotym napojem. Czytelnik sam wybierze właściwą kolejność. Poniżej górska panorama z huśtawki.

Panorama ze Stożka

I jeszcze jedna. Dotychczasowe zdjęcia przedstawiały polską część Beskidu Śląskiego z pasmami Czantorii, Baraniej Góry, SkrzycznegoKlimczoka.

Panorama ze Stożka

Opuszczając gościnny Stożek wróciłem kilkaset metrów, a po następnych kilkuset znalazłem się w innym kraju. Tak — Czechy to inny kraj, inna rzeczywistość. Oaza normalności, gdzie działa komunikacja kolejowa i autobusowa, a odjazdy nie odbywają się dwa razy na dzień, a co godzinę. Niestety zejście do Nawsia nie jest tak widokowe jak wejście na Stożek. Poniżej widok na czeską część Beskidu Śląskiego.

Czeskie góry

Taka wygodna droga prowadziła już niemal do końca trasy.

Droga do Nawsia

Była jednak całkowicie zalesiona. Znalazłem na niej tylko jedno dobre miejsce widokowe, gdzie las zniknął na 200 m. Poniżej widok na osadę Zimny z opuszczonym hotelem Stożek.

Zimny

Obrót aparatu i widok na Stożek.

Widok na Stożek

Obrót w drugą stronę ukazał widok na ładną polanę.

Polana

Ostatnie zdjęcie zrobiłem tuż przed wejściem do Jabłonkowa w przysiółku Radwanów. Potok o tej nazwie spływa zboczem Stożka.

Radwanów

Stąd do stacji kolejowej w Nawsiu pozostało tylko 3 km wędrówki między opłotkami, a ostatni kilometr ruchliwą główną drogą. Z Nawsia do Cieszyna przyjechałem pociągiem. Podróż trwa 25 minut i jest komfortowa, bo relację obsługują nowoczesne składy City Elefant. Po dojeździe do Cieszyna i kolejnych trzech kilometrach spaceru znalazłem się w domu.

Trasa z Kubalonki do Nawsia liczyła 19 km, więc razem przeszedłem ok. 22 km. Wydzieliło się dużo endorfin, bo i pogoda piękna, i widoki wspaniałe. Wszystkim polecam aktywność fizyczną. A górskie wędrówki dodatkowo pobudzają zmysł estetyczny.

Czas na matematykę. W następnym artykule opiszę pewne twierdzenie, które stanowi doskonałe narzędzie w dowodzeniu nierówności związanych z funkcjami wypukłymi.

4 komentarze

  1. Nie za nudno tak samemu spacerować 😉 ? Bardzo ciekawa relacja z wędrówki. Z chęcią wybrałbym się kiedyś tą samą trasą.

    1. Chętnie wybrałbym się z żoną, ale akurat wtedy była osłabiona. Kobiety tak czasem mają. 🙂 Za to dziś byliśmy w tych stronach – już razem. Jeśli chcesz się wybrać w polską lub czeską część Beskidu Śląskiego, to zapraszam do Cieszyna.

      1. Nie ma nic lepszego niż spacer po górach z ukochaną kobietą, nieprawdaż? Myślę nad jakąś wycieczką w góry, ale to po maturze. Trzeba się zabrać do systematycznej pracy. 🙂

        Pozdrawiam.

Dodaj komentarz