Przejdź do treści

Nie jesteś humanistą

Ten felieton dla czasopisma ,,Tramwaj cieszyński” powstał we wrześniu 2022 r. Jest rozszerzoną wersją artykułu o tym samym tytule, który napisałem na blogu w grudniu 2017 r.

Od roku 1991 uczę matematyki kandydatów na inżynierów. Często w końcowym etapie rozwiązywania różnego rodzaju zadań, gdy cała praca koncepcyjna została już niemal wykonana, pozostaje jeszcze przeprowadzić proste rachunki. A ponieważ uwielbiam zabawy słowne, w takich sytuacjach mówię: reszta jest liczeniem. I od razu pytam audytorium, kto jest autorem tych słów. W swojej wielkiej naiwności liczę na, może nie gremialną, choć błędną oczywiście odpowiedź, że William Szekspir. Z Szekspira w sali pozostaje jednak milczenie. The rest is silence – reszta jest milczeniem. Są to ostatnie słowa wypowiedziane przez Hamleta.

Nikt już chyba nie pamięta od jak dawna funkcjonuje dychotomiczny podział społeczeństwa na ścisłowców i humanistów. Doskonale dostrzegamy to w szkolnych klasach. Kto nie ma predyspozycji do nauk ścisłych, czyli przede wszystkim matematyki i fizyki, jest uznawany za humanistę. Ta selekcja jest rzecz jasna negatywna, ponieważ nie zawsze taka osoba spełni się w naukach humanistycznych. Z drugiej strony nauki ścisłe są związane z życiem i działalnością człowieka. Wyniki badań matematyków czy fizyków znajdują przecież szerokie zastosowanie w urządzeniach używanych w codziennym życiu. Zwróćmy uwagę choćby na smartfon. Znajdujący się na jego pokładzie odbiornik GPS wykorzystuje geometrię analityczną przestrzeni, a żyroskop określa położenie urządzenia, pozwalając choćby odpowiednio ustawić ekran czy zmierzyć liczbę wykonanych kroków. W samochodzie natomiast koła nigdy nie skręcają pod tym samym kątem a rządząca tym zasada Ackermana wykorzystuje trygonometrię. Można więc śmiało, ale i kontrowersyjnie stwierdzić, że nauki ścisłe należy wpisać w poczet nauk humanistycznych.

Za pomost pomiędzy dwoma rodzajami nauk może posłużyć aforyzm, a zarazem tytuł książki autorstwa jednego z najwybitniejszych polskich matematyków – Hugo Steinhausa: Między duchem a materią pośredniczy matematyka.

Wśród ludzi, którzy bywają postrzegani jako tzw. celebryci, panuje moda na podkreślanie własnego, wysoce umiarkowanego stosunku do matematyki. A zatem z dumą potrafią zaakcentować, że nigdy jej nie lubiły i zawsze miały z nią kłopoty. To jednak nie wszystko — wciąż argumentem w wyborze kierunku studiów bywa brak matematyki w programie nauczania. Tymczasem psychologia czy socjologia — typowe przedstawicielki nauk humanistycznych — pełnymi garściami czerpią z dobrodziejstw statystyki matematycznej. Co więcej — czołowi twórcy metod statystycznych często nie byli zawodowymi matematykami. Dość powiedzieć o Charlesie Spearmanie — angielskim psychologu i twórcy bardzo często stosowanego współczynnika korelacji rang.

Oba rodzaje nauk przenikają się. Znajomość matematyki wpływa na analityczny charakter umysłu. Nic dziwnego, że wielokrotnie uczniowie zdobywający olimpijskie laury w matematyce osiągali równie wysokie wyniki w olimpiadach polonistycznych. Ścisłowcy potrafią, cytując Norwida, odpowiednie dać rzeczy słowo — szybko wydobyć z przekazu najistotniejsze elementy.

Dla mnie największym humanistą wśród matematyków był wspomniany już Hugo Steinhaus. W dość hermetycznym środowisku zwolenników i twórców Królowej Nauk znane są jego aforyzmy zwane hugonotkami. Jedną już przypomniałem, druga bardzo znana brzmi: kula u nogi — Ziemia. Zdecydowanie więcej można ich odnaleźć w przepastnych zasobach internetu. Innym polskim matematykiem–humanistą jest Michał Morayne — profesor z Wrocławia, a zarazem autor książki dla dzieci zatytułowanej „Kapitan Sztorm i książę Wenecji”. Warto wspomnieć jeszcze, a może przede wszystkim, o „Alicji w krainie czarów”, której autorem jest Lewis Carroll — matematyk.

Zarówno na rozwój matematyki, jak również na jej popularyzację duży wpływ mieli humaniści. Obok Spearmana warto wspomnieć pedagoga i teologa Edwina Abbotta, który w książce „Flatlandia” stworzył postaci płaszczaków, które są przez matematyków powszechnie uznawane za świetną ilustrację pojęcia wymiaru przestrzeni.

Przywołane tu przykłady przekonująco świadczą o interakcjach zachodzących pomiędzy naukami ścisłymi i humanistycznymi. Dla człowieka z tzw. aspiracjami niezbędna jest nie tylko znajomość literatury, języków obcych, geografii czy stosunków międzynarodowych, ale również matematyki. Nie chodzi tu o powrót do epoki Renesansu, w której, oczywiście upraszczając, wszyscy znali się na wszystkim. W nauce współcześnie panuje przecież wysoka specjalizacja. Czasami można usłyszeć nawet opinię, że matematycy reprezentujący odległe od siebie dziedziny Królowej Nauk podczas wspólnej podróży koleją mogą rozmawiać… jedynie o pogodzie. Chodzi jednak o to, aby człowiek wykształcony potrafił zabrać głos również w sprawach, które nie są właściwością jego zawodu.

Kim jest więc humanista? Najczęściej osobą otwartą na wiedzę, miłującą literaturę, znającą prawa rządzące społeczeństwem, ogólnie dobrze wykształconą. W czasach dawno minionych uczono w liceum łaciny i greki, uczniowie dobrze znali mitologię i klasyczne poglądy filozoficzne. I to wszyscy uczniowie — również ścisłowcy. Humanista jest też osobą oczytaną, zorientowaną w panujących w nauce trendach, nie stroniącą od wiedzy, jeśli tylko ta okaże się trudna do przyswojenia. Dlatego nie jesteś humanistą, jeśli mówisz „nienawidzę matematyki” (może w kolejnych felietonach uda mi się rozbudzić do niej zamiłowanie szanownych Czytelników). Ale też nie jesteś matematykiem, fizykiem, czy inżynierem, jeśli nie interesujesz się kulturą, literaturą, sztuką, czy wreszcie — językiem ojczystym.

Tagi:

Napisz komentarz