Beskidzie mój…

Od urodzenia aż do roku 2004 mieszkałem w Jaworzu. Ta turystyczna miejscowość leży u podnóża Beskidu Śląskiego. Odwiedzali ją luminarze nauki, literaci, lekarze. To tu Maria Dąbrowska (której imię nosi Szkoła Podstawowa nr 1) napisała niemal całe Noce i dnie. Ale nie o górach dzisiejszy wpis. Zapraszam do lektury.

Jak często to czynię, po raz kolejny odwiedziłem grób swojego ojca na cmentarzu katolickim w Jaworzu. Coś tknęło mnie, aby wrócić do samochodu inną niż zwykle drogą. I oto moim oczom ukazał się skromny grób. Na nim imię i nazwisko: Wiesław Wiatrak oraz daty urodzenia i śmierci. Nic poza tym. Grób skromny w taki sposób jak skromne musiało być życie tego człowieka.

Mieszkał pół kilometra od mojego domu rodzinnego. Wiedziałem o tym, bo znałem go z widzenia. Często podjeżdżał samochodem pod pobliski sklep. Nie prowadził zbyt dobrze i może stąd utkwił mi w pamięci. Ale nigdy nie poznałem jego nazwiska. Aż do roku 2017, kiedy dowiedziałem się, że zmarł Wiesław Wiatrak. Widząc w Internecie jego zdjęcie oniemiałem: przecież to człowiek, którego kojarzę! Ale czemu piszą o nim publicznie?

O inżynierze Wiesławie Wiatraku wiele możemy dowiedzieć się z przepastnych zasobów sieci. Ten cichy człowiek był jednym z ważniejszych twórców polskiej motoryzacji. Najbardziej znany jest ze skonstruowania samochodu Beskid (od niego to wziąłem tytuł dzisiejszego wpisu). Poniżej twórca i jego dzieło.

Ta konstrukcja nigdy nie weszła do produkcji. A przecież każdy choć trochę obeznany z motoryzacją dopatrzy się podobieństwa do późniejszego Fiata Cinquecento, a jeszcze bardziej do pierwszej wersji Renault Twingo. Oprócz tego inżynier Wiatrak konstruował silniki motocyklowe. Po więcej informacji odsyłam do Internetu.

Niech ten krótki artykuł będzie jakimś przyczynkiem do upamiętnienia jednego z twórców historii. Sam o sławę nie zabiegał. Świadczą o nim jego dzieła.

Napisz komentarz