Ci, co odchodzą…

Ci, co odchodzą, wciąż z nami są. Prawdziwe to słowa piosenki ,,Jawa” Ryszarda Rynkowskiego. Mój przyjaciel Ludwik będzie z nami stale.

Dr Ludwik Ogiński (1949–2021)

Urodzony w Zduńskiej Woli, ukończył studia matematyczne na Uniwersytecie Łódzkim. Początkowo pracował jako asystent na Politechnice Łódzkiej, prowadząc ćwiczenia m. in. do wykładów sławnego Włodzimierza Krysickiego. Był jednym z najstarszych stażem pracowników Akademii Techniczno–Humanistycznej w Bielsku–Białej (wcześniej była to filia Politechniki Łódzkiej). Specjalizował się w statystyce. Był jednak wszechstronny. Potrafił nawiązać współpracę naukową nie tylko z matematykami, ale też z informatykami i inżynierami. Był człowiekiem szerokich horyzontów i ogromnej życzliwości.

Pierwsze spotkanie

Dra Ludwika Ogińskiego poznałem jeszcze jako student w dość interesujących okolicznościach. Końcem lat 80–tych XX w. niektóre szkoły wyposażono w polskie komputery Meritum. Programy ładowano z kaset. Dowiedziałem się jednak, że bielska filia Politechniki Łódzkiej również dysponuje tymi komputerami, ma też do nich system operacyjny, a zawiaduje tym niejaki dr Ogiński. Udałem się więc na tę uczelnię i znalazłem pana doktora. Przyjął mnie bardzo ciepło i oczywiście dał kasetę magnetofonową z systemem pokazując mi jak go uruchomić. Żaden z nas jeszcze nie wiedział, że za trzy lata ta szkoła będzie moim (dotychczas jedynym) miejscem pracy, a my zostaniemy przyjaciółmi.

Początki mojej pracy

W październiku 1991, będąc studentem piątego roku matematyki na Uniwersytecie Śląskim, rozpocząłem pracę w Filii Politechniki Łódzkiej w Bielsku–Białej jako asystent stażysta. Wtedy jeszcze mało znałem dra Ogińskiego. Po roku, zaraz po obronie pracy magisterskiej, kolega zaproponował przejście na ty. Wszyscy mówili mu Lutek. Zawsze mogłem liczyć na jego rady, jak bardzo potrzebne początkującemu nauczycielowi akademickiemu. Korzystałem jednak z pomocy Lutka przez cały okres z nim znajomości. Był bowiem niezmiernie doświadczonym człowiekiem i matematykiem.

Osobiste wspomnienia

Na zawsze zapamiętam dwa zdarzenia.

Na początku mojej kariery powierzono mi prowadzenie ćwiczeń do wykładu Lutka poświęconego bazom danych. Nie za bardzo chciałem to robić, bo nie jestem informatykiem, ale matematykiem. Nie rozumiałem jeszcze potrzeby stałego powiększania swojej wiedzy. Lutek zauważył moją niechęć, podszedł do mnie i powiedział, że widzi jak posługuję się komputerem, dlatego chce zrobić te zajęcia razem ze mną. Dał mi książkę, z której wszystkiego się nauczyłem, udzielał mi też konsultacji. Jak bardzo te proste słowa musiały mnie zmotywować, skoro całe zdarzenie pamiętam do dziś.

Po pięciu latach od ukończenia studiów obroniłem rozprawę doktorską. Wtedy też miałem poprowadzić pierwszy w życiu wykład. Na to Lutek zaproponował, abym powiedział studentom, że jeszcze nikt u mnie nie zdał egzaminu. Chodziło o pewną grę słów. Istotnie, wtedy nikt u mnie nie zdał, bo po prostu nie prowadziłem egzaminów. Czysta prawda. Tego rodzaju poczucie humoru było atrybutem Lutka.

Odpoczywaj w pokoju

Lutek zmarł 13 maja 2021 roku. Odpoczywaj w pokoju, drogi przyjacielu. Będzie mi Ciebie brakowało.

Napisz komentarz