Konkurs: matematyka dla inżyniera

Przyjmowanie komentarzy zostało zakończone. Rozstrzygnięcie konkursu do piątku, 8.03.2019.

Prawa matematyki obowiązują wszystkich: i matematyków, i inżynierów, i humanistów, krótko mówiąc — nas wszystkich. Dlatego rola królowej nauk jest w procesie edukacji nie do przecenienia. Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie z atrakcyjnymi nagrodami. Zasady opiszę pod koniec artykułu, a teraz zapraszam do lektury.

Weź udział w konkursie i zdobądź atrakcyjną nagrodę!!!

Matematyka od zera dla inżyniera

Matematyka dla inżyniera

Matematyki uczymy się już od pierwszej klasy, a nawet od przedszkola. Uczymy się jej od zera. Wtedy poznajemy podstawy. Tak jest w zasadzie aż do matury. W międzyczasie uczeń staje się człowiekiem dorosłym, poznaje techniki uczenia się. A jeśli jakaś dziedzina wiedzy szczególnie go zaciekawi, poznaje ją również jako samouk. Czy można tak poznać bardziej zaawansowaną matematykę?

Na forach internetowych wielokrotnie spotyka się pytania o właściwą literaturę. Użytkownicy często proszą o podsunięcie jakiejś dobrej pozycji wydawniczej. Dziś przedstawię swój wybór w zakresie matematyki dla inżyniera, zwłaszcza samouka.

Od kilku lat na naszym rynku wydawniczym obecna jest książka (bardziej księga, jeśli wziąć pod uwagę rozmiary przypominające ryzę papieru) Matematyka. Od zera dla inżyniera. Jest to polskie tłumaczenie znanej od bardzo dawna pozycji wydawniczej Engineering Mathematics autorstwa K. A. Strouda i Dextera J. Bootha wydane nakładem oficyny wydawniczej Pętla. Książka ma swoją stronę internetową pod adresem www.stroud.edu.pl.

Można zadawać sobie pytanie, jak kandydat na inżyniera ma zgłębić podstawy królowej nauk. Co powinien opanować i jaką metodą: czy w ramach systematycznego wykładu, czy też jako samouk. Otóż wykład na wyższej uczelni wskazuje jedynie pewną drogę odpowiadając na pierwsze pytanie: co? Studentowi pozostawia się odpowiedź na pytanie: jak? Wspomniana książka pokazuje bardzo sensowną drogę nauki własnej. Tak jak napisano w tytule (jego polska wersja jest zdecydowanie bardziej udana od oryginału), rozpoczyna się od zera. Nie będę omawiał zakresów tematycznych. Warto tutaj spojrzeć na stronę książki i przeczytać szczegółowy spis treści oraz pobrać przykładowe rozdziały. Na moją prośbę wydawnictwo Pętla udostępniło oprócz nich dodatkowe dwa.

Przyjęta w książce koncepcja dydaktyczna oparta jest na tzw. nauczaniu programowanym. Materiał podzielony jest na ramki. Po przeczytaniu każdej z nich czytelnik kierowany jest do kolejnej, niekoniecznie następnej. Niektóre fragmenty tekstu zostały pominięte i zastąpione wielokropkami, które trzeba uzupełnić, ale wszystkie odpowiedzi są łatwo dostępne w tekście (warto je sobie zakryć). Tego rodzaju ujęcie w sposób niejako wymuszony powoduje właściwe czytanie tekstu matematycznego: nie liniowo, od początku do końca, ale z kartką i długopisem. Sprzyja to dobremu zrozumieniu prezentowanych treści.

O matematyce dla samouków można opowiadać wiele. Trudno natomiast opierać opis książki wyłącznie na profesjonalnym doświadczeniu. Dlatego zwróciłem się do jednej z moich studentek kierunku Mechanika i Budowa Maszyn z prośbą o przestudiowanie małego fragmentu książki. Wybrałem temat, o którym wiedziałem, że go nie zna, natomiast jest on jej niezmiernie przydatny w praktyce inżynierskiej. Obserwowałem jak czytała tę książkę.

Rozpoczęła od pobieżnego przejrzenia treści. W ten sposób zorientowała się w zadanym zakresie materiału. Następnie, nie czytając początkowego opisu, przeszła do zapoznania się z prezentowanym algorytmem przybliżonego obliczania całek oznaczonych. Ale brakowało jej uwag ogólnych: w jakim celu tak oblicza się całki. Dlatego w tym momencie przeczytała uprzednio pominięty początek. Z kolei przeszła do analizy zamieszczonych przykładów i weryfikacji obliczeń. Cała nauka trzech stron tekstu zajęła jej około pół godziny. Po skończonej lekturze powiedziała: przecież to jest proste. Takie zdziwienie jest najlepszą rekomendacją dla metody nauczania programowanego. Ja natomiast, ponieważ stale obserwowałem jej pracę, mogę stwierdzić, że była ona właściwa, ale też dobrze sterowana koncepcją podręcznika. Dlatego z czystym sumieniem mogę polecić książkę Matematyka. Od zera dla inżyniera jako pomoc w samodzielnej nauce matematyki dla inżynierów.

Konkurs

Organizator, sponsor i nagrody

Organizatorem konkursu jest autor i właściciel bloga Być matematykiem (https://byc-matematykiem.pl), czyli Szymon Wąsowicz. Sponsorem nagród jest Pętla Sp. z o.o., ul. Biwakowa 4, 02–965 Warszawa. Sponsor funduje pięć nagród. Są nimi książki Matematyka. Od zera dla inżyniera K.A. Strouda i Dextera J. Bootha. Nagrody zostaną przesłane zwycięzcom przez sponsora pod warunkiem podania organizatorowi danych teleadresowych (imię, nazwisko, adres dostawy, numer telefonu, adres e-mail). Dane te zwycięzcy podadzą dopiero po zawiadomieniu otrzymanym od organizatora.

Cel konkursu

Popularyzacja wiedzy matematycznej i szerzenie świadomości o konieczności znajomości matematyki, zwłaszcza przez inżynierów.

Uczestnicy konkursu

Uczestnikiem konkursu może zostać każda osoba zdolna do czynności prawnych. Wzięcie udziału w konkursie oznacza akceptację jego zasad.

Zadanie konkursowe

Aby wziąć udział w konkursie, należy napisać komentarz do niniejszego artykułu o objętości nie przekraczającej 1800 znaków.

Uwaga!!! Komentarze zamieszczone na Facebooku nie będą brane pod uwagę. Chodzi o zamieszczenie komentarza na blogu.

Tematem wypowiedzi jest

Jak postrzegasz rolę matematyki w procesie Twojej edukacji?

Autorzy komentarzy proszeni są o podanie adresu e-mail. Nie zostanie on podany do publicznej wiadomości i posłuży jedynie ewentualnemu zawiadomieniu o zdobyciu nagrody.

Rozstrzygnięcie konkursu

Jurorami w konkursie są organizator i przedstawiciel sponsora. Na nadsyłanie komentarzy czekam do czwartku, 28.02.2019 r. do godziny 23:59. Dopiero po upływie tego terminu wszystkie komentarze zostaną opublikowane na blogu. Konkurs zostanie rozstrzygnięty do piątku, 8.03.2019. Wszystkie nagrody zostaną przyznane przez jurorów po zapoznaniu się z komentarzami. Wyniki zostaną podane do wiadomości w artykule na blogu Być matematykiem. O zdobyciu nagrody zwycięzcy zostaną zawiadomieni przez ogranizatora drogą e-mailową i poproszeni o podanie danych koniecznych do wysyłki nagrody. Dane te zostaną przekazane sponsorowi w celu organizacji przesyłki.

Serdecznie zapraszam do udziału

Już dziś weź udział w konkursie. Nagrody są wyjątkowo cenne, gdyż egzemplarz książki Matematyka. Od zera dla inżyniera kosztuje 199 zł. Naprawdę warto!!!

36 komentarzy

  1. Już od najmłodszych lat zafascynowałem się naturą świata i przedmiotami scisłymi (a w szczególności matematyką i fizyką), uważałem że w szkole jest ona zbyt okrojona, dlatego większość mojej wiedzy jest wynikiem samokształcenia. Zmieniło to całkowicie moje spojrzenie na świat, i obecnie jest ono ściśle naukowe. Aktualnie jestem po maturze zajmuje się programowaniem które pozwala mi się spełniać i planuje iść na studia, jednak największym moim marzeniem jest poznanie i reinterpretacja podstaw matematyki, tak aby umożliwić przeprowadzenie nowych dowodów we wszystkich jej dziedzinach oraz wykorzystać tak przygotowane narzędzie do stworzenia nowego opisu fizyki kwantowej, a w szczególności stworzenia szczegółowej teorii czasu.

  2. Dla mnie matematyka w szkole nigdy nie byla istotna, nigdy jej nie lubilem i mialem marnych nauczycieli, wszystko jednak sie zmienilo gdy usiadlem do niej sam uczac sie do matury. Zakochalem sie, gdy zaczalem na wlasna reke poszukiwac wiedzy to zaczela dopiero wtedy ona do mnie trafiac, teraz jest mi rowniez bliska gdyz ucze sie astrofizyki samemu dla siebie. Moze i studiuje socjologie ale moja miloscia jest fizyka a co za tym i matematyka a ta ksiazka wiele by mi w tym napewno pomogla.

  3. W procesie edukacji począwszy od podstawówki po studia, każdy uczeń musi się zmierzyć z ogromną ilością przedmiotów, które są wprowadzeniem do wielu dziedzin nauki. Nie da się wiedzieć wszystkiego, dlatego pomimo walki o stopnie w szkole, każdy poświęca jednak więcej uwagi na ten ulubiony przedmiot. Dla mnie matematyka zawsze stała na piedestale i chociaż nie raz miałem już dość obliczeń, na mojej drodze po wiedzę zawsze szedlem w parze z matematyka. Dopiero na studiach w pełni pojąłem, potęgę matematyki. Gdyby nie matematyka, większość urządzeń znajdujących się w naszych domach, nad którymi nawet się nie zastanawiamy jak działaj, nigdy by nie powstało. Urzadzenia codziennego użytku, bez ktorych czlowiek nie wyobraża sobie życia np. pralka, radio, telewizja, itd. Matematyka jest silnikiem napędowym, który pozwala nam zrozumieć i zachęca do poszerzania swojej wiedzy. Będąc prawie inżynierem mogę śmiało powiedzieć, że umiejętność wykorzystania narzędzi oferowanych przez matematykę do czegoś więcej niż do rozwiązania zadania na kolokwium, napawa mnie dumą. Poznanie i zrozumienie matematyki pozwala nam na coś więcej niż popularne stwierdzenie: “Przeżyłem kolejny dzień bez używania wzoru skróconego mnożenia”. Dzieki takiemu podejściu jestem w stanie również lepiej pomóc swoim pociechom. Są co prawda dopiero na początku swojej ciężkiej drogi po wiedzę, ale będę mógł im zawsze służyć radą i wytłumaczyć skąd i dlaczego tak, a nie mówić: “Tak jest, naucz się i kropka”.

  4. W procesie mojej edukacji matematyka odgrywa dużą rolę mimo tego że nie zawsze była moim przyjacielem. Od dzieciństwa lubiłem liczyć w słupku bądź bawić się kolejnością wykonywania działań, jednak gdy ktoś spytał mnie o tabliczkę mnożenia moje podejście diametralnie się zmieniało. Takich tematów z biegiem czasu było coraz więcej, były działania które znałem / lubiłem ale także takie których nie rozumiałem, nie potrafiłem się nauczyć i po prostu przez nie nienawidziłem tego przedmiotu. Możliwe że to ja po prostu byłem leniem i mało czasu na to poświęcałem, ale zdaje mi się że duży wpływ na to miały kompozycje podręczników i książek z których musiałem się uczyć, wręcz odstraszały już pierwszymi stronami. Mimo to zaryzykowałem i wybrałem studia inżynierskie gdzie mój pogląd na matematykę diametralnie skierował się w pozytywną stronę. Tutaj wszystko czego uczyłem się do tej pory nabrało sensu, poznałem znajomych którzy potrafili wyjaśnić w prosty sposób moje zaległości a obliczenia zadań czasem nawet sprawiały że mogłem się wyluzować. Ale nadal ma swoje mroczne strony 😀 Gubienie znaków, jakieś kosmiczne ułamki albo zwyczajnie na świecie zapomnienie wzoru na pochodną. Dzięki znajomości matematyki człowiek już tak łatwo nie nabierze się na “korzystne” raty bądź oprocentowanie ponieważ będzie w stanie sobie to na spokojnie przekalkulować, a zastosowania w codziennym życiu pojawiają się z dnia na dzień coraz nowsze.

  5. To że matematyka jest królową nauk powinno być bezsprzeczne dla wszystkich. Jej elementy występują niemal w każdej dziedzinie i przedmiocie szkolnym. Rola matematyki okazała się dla mnie nieocenioną pomocą i narzędziem do rozwiązywania różnych problemów. Uczenie się matematyki od podstaw daje bardzo wiele, jak wielu pewnie zauważyło istnieje pewna zależność między matematyką a resztą dziedzin i nauk – Jeżeli matma jest systematycznie wdrażana w nasze życie i rozumiana przez nas to ze wszelkich innych dziedziń, nauk, różnych problemów odnajdujemy się również bardzo dobrze. W technikum zauważyłem że znajomość matematyki ma ogromne przełożenie na naukę innych przedmiotów. Im lepiej znam matematykę tym lepiej, łatwiej i przyjemniej uczę się innych przedmiotów, tym lepiej radzę sobie w życiu, tym lepiej rozwiązuje różne problemy, i w końcu tym lepszym i wydajniejszym będę niegdyś inżynierem.

  6. Hmm… Jak postrzegam matematykę w procesie swojej edukacji ? Może sam fakt , że przyciągnął mnie ten blog jest dowodem na to, że matematyka jest dla mnie interesująca, jest dla mnie czymś w rodzaju odskoczni, ponieważ gdy liczę nie myślę o życiowych problemach. Mogę śmiało powiedzieć, że od samej podstawówki aż do matury byłem z matematyki dobry. Zawsze miałem piątkę, choć nigdy się nie uczyłem. Może dlatego, że w matematyce wszystko jest logiczne i przewidywalne, lub po prostu da się to obliczyć. Gdyby w życiu wszystko miało rozwiązanie, jak w matematyce, może byłoby ono bardziej proste?
    Moją osobistą przygodę z matematyką rozpocząłem tak naprawdę po maturze. Wtedy też zacząłem udzielać korepetycji z matematyki i fizyki. Wtedy także poznałem, że matematyka łączy się ze sobą. I tak już od dwóch lat spędzam na obliczeniach średnio 5 H dziennie co czyni matematykę jedną z najważniejszych dziedzin mojego życia.

  7. Matematyka zwykle przychodziła mi dość łatwo, dlatego w gimnazjum się do niej nie przykładałam. Przez to trudniej było mi przetrwać liceum. Wtedy też nauczyłam się, że warto znać podstawy matematyki w codziennym życiu, ale też przekonałam się, że dzień bez zadanek, to dzień stracony! Aktualnie jestem na politechnice, studiuję budowanictwo. Początki były banalne, ponieważ to powtórka z liceum, a tam uczyła mnie wspaniała pani profesor, dzięki której każde zagadnienie stawało się proste i zrozumiałe. Aktualnie nauka matematyki to ważna część mojego życia, bardzo potrzeba do przyszłego zawodu. Zgłębianie tajników matematyki na studiach jest bardzo ciekawe. Ponieważ wiele czasu poświęcam na naukę matematyki w domu często natykam się na ciekawe zagadnienia, ale też poznaję często barwne postacie matematyków.

  8. Zawsze wydawało mi się, że matematyka jest użyteczną nauką. Moja edukacja była generalnie kreowana przez wielu nauczycieli. Okres gimnazjum to był czas nauki matematyki pod strachem. Dosłownie lekcja matmy powodowała napięcie, stres, lęk, ale cel został osiągnięty ZROZUMIENIE MATEMATYKI. Mogę go porównać z czasem w liceum, gdzie matmy uczę się na serduszkach i wagonikach, a parabole są smutne lub uśmiechnięte. Dlaczego o tym wspominam? Bo straciłem wiarę, że umiejętności matematyczne z liceum do czegoś się przydadzą. Ale okazało się że jestem w błędzie – Jestem na biolchemie i matma odgrywa ważną rolę na chemii i biologii nawet ta licealna. Logarytmy w liczeniu pH czy wzory skróconego mnożenia w prawie Hardy’ego Weinberga w genetyce populacji i to wybrane zastosowanie. Podsumowując rola matematyki jest bardzo duża, układa świat w logiczną całość i na pewno będę z niej dalej korzystał na studiach (możliwe że na farmacji albo technologii chemicznej). 😉

  9. Czytając w „Matematyka dla inżyniera” historię o studentce i jej wypowiedź: „przecież to jest proste” przypomniałem sobie pewną sytuację. Jeszcze na studiach inżynierskich pomagałem przy dobraniu odpowiednich kolektorów słonecznych. Kiedy nadszedł czas ich montażu na pochyłym dachu jeden z pracowników zapytał w jaki sposób dobrać kąt by dobrze były nasłonecznione. Odpowiedziałem: To proste, z twierdzenia pitagorasa i trygonometrii. Zgromadzone wówczas osoby były tym zdziwione , jednak przyznały rację i zrobiły według mojej sugestii. Do dziś, już jako magister inżynier, gdy słyszę po co znać matematykę, przecież nie przyda się w codzienności to podaję tą sytuację jako przykład z życia. A jeśli to nie przemawia, to używam koronnego dowodu- przeceny i wielkość obniżki w sklepach z ciuchami 😉
    Jeśli chodzi o całki ( flagowy element matematyki wyższej ), to ogólnie jest z nimi problem. Oczywiście znacznie szybciej można z nich wyliczyć zadania na Politechnice, jednak gro studentów, w tym i ja sam woli policzyć dłuższym sposobem, ale bardziej „przyjaznym” związanym z funkcjami kwadratowymi, deltami itp. Może to wynik zagmatwania całek, które przytłacza na początku przy ich poznawaniu. A może brak właściwej literatury, gdyż nie każdy znał techniczny angielski perfekt 😉
    Dodatkowo matematyka, która nieodłącznie była obecna podczas liceum, czy studiów, która wymagała znajomości różnorodnych twierdzeń i dowodów, a z których pamiętam tylko garść, odegrała ogromną rolę podczas lat nauki, gdyż wprowadziła logikę postępowania oraz umiejętność uporządkowania danych i tzw. jasne, czy też szersze widzenie.

  10. W moim przypadku matematyka nie była tym przedmiotem, przed którym spisywałem zadania, a na lekcji tylko czekałem na ostatni dzwonek. Zabrzmi to banalnie, ale nauczyła mnie logicznego myślenia i odpowiedniego podejścia do problemu. Może trochę mniej banalnie zabrzmi, że matematyka wykształciła we mnie ciekawość świata. Ogromną. Kiedy przyszedłem na studia i zacząłem czytać książki o tematyce matematycznej oraz fizycznej, czy chemicznej, moją uwagę przykuł fakt, że niemal wszędzie pojawia się liczba Eulera. Nigdy wcześniej się z nią nie spotkałem, a teraz okazuje się, że jest ona dosłownie wszędzie i opisuje otaczające nas zjawiska. Pomyślałem – niewiarygodne! Zacząłem zgłębiać tajniki matematyki wyższej i teraz wiem, że powyższa książka bardzo pomogłaby mi w dalszym odkrywaniu niezwykle fascynującego świata nauki, szczególnie matematyki właśnie. Królowo Nauk, co byśmy bez Ciebie zrobili..?

  11. Jak postrzegam rolę matematyki w procesie mojej edukacji?

    Edukowałem się, ba nawet i dziś to robię tym drugim , dwoma sposobami.
    Wykład , tu tablica i wykładowca a w domu podręczniki, nie jeden, a kilka.

    Zaś po ukończeniu nauk samokształcenie programowane zawodowymi potrzebami.

    Zawód jaki przez bardzo znaczną część pracy zawodowej a była ponad czterdziestoletnia, był zawodem wybranym bardzo wcześnie, przed nauką w gimnazjum. Chciałem konstruować maszyny, latające. Stąd liceum kierunkowe i pierwsza praca .
    W liceum matematyka była na odpowiednim poziomie pozwalającym swobodnie wykonać ćwiczenia projektowe. A ćwiczenia te to nie były to zadanka, a prawdziwe projekty, takiejak np. obliczenia i konstrukcja śmigła do samolotu wybranego jako projekt główny, obliczenia i konstrukcja dźwigarów skrzydła i węzła mocującego je do kadłuba i kilka dalszych fragmentów aeroplana.
    Studia w politechnice właściwie nie sprawiały mi większych kłopotów. Zdałem co należy z dwoma poprawkowymi egzaminami. Pierwszym bez wpisu i drugi z wpisem pod pozycją pięćdziesiątą pierwszą. Przejściówka i dyplom za dyspensą na pełne piątki, Egzamin klauzurowy na cztery i pół. Klauzurowy, bo zdający go rozwiązywali zadanie praktyczne którego temat otrzymywali po zajęciu miejsca, każdy temat był inny i przygotowany w katedrze w której się egzaminowany dyplomował. Zadanie szacowane na 20 godzin pracy z prawem wniesienia dowolnych pomocy ale z zakazem wyniesienia nawet skrawka papieru.
    Wyglądało zatem że jestem dobrze przygotowany do zawodu.
    Tu muszę już nadmienić, że studiowałem pracując jako konstruktor przed i w czasie studiów. Używałem więc natychmiast nabytej wiedzy. Braki uzupełniałem z podręcznika. Było to programowane potrzebami uzupełnianie ale i przygotowanie do kolejnych wykładów często w następnym semestrze lub roku. Tak wyglądała moja „szkolna” i uzupełniana nauka nie tylko matematyki.

    Jaką rolę grała matematyka w mojej pracy?

    Praca konstruktora jest różna co do poziomu intelektualnego. Odtwarzanie elementów zużytych, uszkodzonych, bez potrzeby analizy przyczyn tego faktu nie stawia przed takim większych wymagań poza znajomością geometrii szkolnej i zasad rysunku. Pomijam tu kwestie rozpoznawania materiału.
    Praca koncepcyjna, tworzenie nowego obiektu, to już praca wymagająca wiedzy z wielu dziedzin. A taki rodzaj konstruowania głównie uprawiałem.
    Poprawne skonstruowanie maszyny, najprostszej nawet, wymaga znajomości teorii mechanizmów, wytrzymałości materiałów, geometrii w tym wykreślnej, a z tym związane są odpowiednie działy matematyki. Głównie analiza matematyczna i geometrie.
    Zapomniane fragmenty przypomina się dość prędko z podręcznika. Warunkiem jest mieć taki, i wiedzieć gdzie potrzebna wiedza jest zapisana.
    Więcej problemów sprawia sztywność i drgania maszyny. Znajomość elementarnych teorii jest niewystarczająca. Potrzeba się dokształcić. Zatem kolejny raz jest potrzebny podręcznik z matematyki pod tytułem mechanika analityczna i rachunek różniczkowy i całkowy.
    Jest to dokształcanie się do poziomu jaki ma program politechniczny choć czasami go przekracza, ale nie zbyt wysoko choć napotykane problemy zawodowe są już wyraźnie nie szkolne.
    Odpowiedź na pytanie o rolę matematyki w mojej edukacji inżynierskiej mogę dać taką:
    bez matematyki byłbym wyrobnikiem w zawodzie. Mniejszym niż rzemieślnik w fachu.
    Często odczuwałem brak wiedzy matematycznej niż jej zbyteczność. Ale to jest wynikiem tego, że chciałem robić to i tak, by wyprzedzało to co zastawałem, albo usunąć przyczynę niedoskonałości.
    Wielce pomocne jest tu to, że ciekawość kierowała mnie „do źródeł” czyli odpowiedzi na pytania skąd problem i jak go rozwiązywano. Np. skąd powstało twierdzenie Castygliano? czy sposób całkowania równań ugiętej belki sposobem „wynalezionym” przez Clebscha. Mam wrażenie, że wielu nauczycieli na każdym poziomie nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo ułatwia taka o tym wiedza zrozumienie problemu i przybliża przedmiot, każdy, szczególnie tak abstrakcyjnie pokazywany jak matematyka. I tu jest z lekka ukryta trzecia forma edukacji matematycznej. Potrzeba lepszego zrozumienia dla łatwiejszego stosowania suchych poprzednio formuł. Zatem edukacji programowalnej, programem potrzeb pewnie bardziej intelektualnych niż praktycznych.
    Ale muszę tu zauważyć i to, że miałem takie możliwości. Firma i przełożeni mieli zaufanie po zauważeniu kilku dobrych decyzji i konstrukcji. Ale najwięcej frajdy przynosiło zaufanie kolegów realizujących zamiar że realizują optymalny zamysł.

    Obecność matematyki w pracy była tak oczywista, że nie potrafię podać stopnia jej odczuwania.
    Zapomniane fragmenty uzupełniane były programowo.

    Ale nie stanąłem nigdy przed problemem niewiedzy gdzie szukać. To zaś jest wynikiem częstego wertowania książek, dziś stron tematycznych w sieci internetowej do czego w sposób zupełnie dla mnie niezauważalny przygotowali mnie moi nauczyciele i nie tylko zapewne matematyki.
    Zdarzało mi się odpowiadać na pytanie o to, skąd to wiem i pamiętam. Odpowiadałem wtedy, dlatego że, inżynierem się jest, albo się nim nigdy nie było.

  12. Jak postrzegasz rolę matematyki w procesie Twojej edukacji?

    Jako student III roku ekonomii oraz osoba specjalizująca się w rachunkowości matematyka w procesie mojej edukacji wiedzie prym. Ale zaczynając od początku to właśnie matematyka przekonała mnie do wyboru takiej drogi zawodowej (edukacyjnej) a nie innej. To właśnie matematyka uwiodła mnie swoją wszechstronnością i wszechobecnością, w końcu przecież jedynie twierdzenia, które mają sens to te matematyczne :D.

    Matematyka pokazuje mi codziennie zarówno na uczelni jak i w pracy, że jest ona remedium na wszystkie złośliwości świata, które nas spotykają. Począwszy od prostych rachunków polegających na najprostszych działaniach, przez rachunki różniczkowe w celu dokonania prognoz ekonomicznych, aż po całki będące funkcją przychodów w rachunkowości w celu dokonania budżetowania i prognoz dla kolejnych lat dla przedsiębiorców.

    Bez matematyki nie byłoby cyfr, bez cyfr nie byłoby liczb, bez liczb nie byłoby życia (w końcu podział komórkowy to piękny ciąg geometryczny 1-2-4-8-16-32-…), bez życia nie byłoby ludzi, bez ludzi nie ma nic. Stąd prostu wniosek – cyfry i liczby to sens życia (rozwiązałem chyba zagadkę wszechczasów).

    Matematyka nie jest tylko narzędziem pracy, ale także przyczyną rozwoju ludzkości. Bo to właśnie matematyka skłania do refleksji nad istotą rzeczy. Gdyby nie te refleksję, kto wie może dalej jeździli byśmy bryczkami? (chociaż może też nie bo przecież koło to także wymysł matematyczny), ale pomyślmy też o tych którzy dostają mniejszy kawałek tortu, bo ktoś nie wie jak wyznaczyć równe wycinki na kole :(.

    Rola matematyki jest ogromna, wręcz nie do opisania w procesie edukacji, życia, poznania, rozwoju, matematyka jest wszystkim. Mówią, że jest królową nauk. Ja bym pokusił się o stwierdzenie, że matematyka jest PRZYCZYNĄ powstania innych nauk.

  13. Cześć!
    Jestem *werble* Humanistą!
    Przez cały okres mej edukacji miałem z Królową na pieńku. Moje oceny przypominały coś w języku binarnym, niźli oceny ‘fana matmy’, ale coś zawsze do niej czułem. Największy problem widziałem w braku pasji u nauczycieli i absolutnym niezwracaniu uwagi na to co uczniów kręci.
    Przez całą podstawówkę i gimnazjum nie trafił mi się nauczyciel, który ‘bawiłby się’ Matematyką, który uśmiechałby się podczas lekcji, zachęcał do robienia zadań, a nie naciskał, krzyczał i brał zestresowanych uczniów do tablicy. Moje uczucie do Królowej powoli gasło, udział w lekcjach stał się po prostu koszmarem.
    W liceum, nikogo nie zdziwiło, że ‘binarny’ uczeń miał dwie poprawki, oczywiście z Matematyki.
    Brałem korki u nauczycieli akademickich, jednak jak twierdzili mam ‘talent’ do matmy. Jedną poprawkę zdałem, drugiej już nie. Musiałem powtarzać klasę. Zostałem z mojej ‘elitarnej’ szkoły przeniesiony do innej i … cud. Trafiła się nauczycielka z pasją.
    Nagle na matmie zacząłem robić zadania na przód, sam zgłaszać się do tablicy, moje oceny zaczęły być jednymi z lepszych. Królowa w końcu otworzyła swe ramiona i przyjęła syna marnotrawnego dzięki pasji jednej osoby, która nie uważała, że naucza „bo musi”, tylko „bo kocha”.

    Za kilka miesięcy kończę czwarty kierunek studiów.
    Później mam nadzieję dostać się na studia doktorskie i zająć się „nauką” na poważnie.
    Mimo, że moje kierunki są w 100% humanistyczne, nadal kocham Matematykę, ba! Nawet związałem się z piękną matematyczką, razem bierzemy udziały w konkursach i planujemy ‘wspólną karierę’ w korkach.

    Matma pokazała mi, że warto się nie poddawać, bo coś wydaje się trudne. To co wydaje się koszmarem, może być czymś cudownym, jeśli ktoś pokaże nam, że nie taki diabeł straszny. Pasja może zmienić wszystko.

  14. Jestem osobą która od najmłodszych lat wykazywała zainteresowania przedmiotami ścisłymi. Uwielbiałam liczyć i uwielbiam nadal. Od podstawówki aż do teraz kiedy jestem w klasie maturalnej matematyka jest dla mnie rzeczą najważniejszą. Poszłam do technikum o profilu ekonomicznym gdzie mam matmę rozszerzona. Niestety los postanowił zrobić psikusa i dostałam jednego z najgorszych nauczycieli. Mimo wszystko nie zniechęciło mnie to. Postanowiłam postawić na swoim i zaczęłam chodzić na korki. Mój korepetytor to mistrz. Cały czas się śmieje że matematyka jest ważna ale zdrowie ważniejsze. Wracając, jestem w klasie o profilu ekonomicznym gdzie matematyka jest również czy to w obliczeniach czy w statystyce. Matematyka jest nieodłącznym elementem mojej nauki. Z resztą nie tylko nauki jest ona niezbędna w życiu codziennym. wiadomo że nie będę liczyć logarytmu ale na przykład ja mieszkam na wsi i mogę szybko policzyć ile mniej więcej potrzeba rozsady na hektar albo w jakim czasie jakaś maszyna skończy swoją pracę lub porównać obliczenia z obecnego roku to lat ubiegłych. Matematyka jest wszechobecna więc i tak nikt przed nią nie ucieknie. Wszystko od pierwszej klasy podstawówki kręci się wokół matematyki. Teraz będąc w klasie maturalnej planuje iść na politechnikę na matematykę stosowaną. Cały czas ćwiczę aby zdać jak najlepiej maturę rozszerzona z matematyki żeby dostać się na politechnikę (co jest moim marzeniem) lub na inną dobrą uczelnie na której będę mogła pielęgnować ten dar którym jest umysł ścisły

  15. Od dziecka interesowałem się matematyką. Jak miałem ok. 5-6 lat, przeczytałem książkę o cyfrach. Bardzo mi się wtedy podobało, że w matematyce wszystko musi się zgadzać (a jeśli chcemy, żeby na wadze nadal była równowaga, to jeśli dołożymy coś na jednej szalce wagi…). Oczywiście, żeby mnie wtedy zaciekawić, było to opatrzone w różne ciekawe historie.

    Pamiętam jedną sytuację z apteki (miałem ok. 6 lat), gdy obserwując resztę wydawaną mamie zareagowałem impulsywnie mówiąc “jeszcze grosik!”. Wszyscy się śmiali i ta historia chodzi za mną do dziś 😉

    Matematyka nauczyła mnie dokładności. Mam to do dziś. Wolałem zrobić mniej, za to dokładnie. Matematyka wykształciła we mnie przekonanie, że jeśli (właśnie, jeśli…) coś chcę porządnie, muszę to zobaczyć z kilku perspektyw i powiązać to z wieloma skojarzeniami. Stosuję to zarówno do nauki zagadnień matematycznych, jak i np. do nauki języków.

    Poza tym, matematyka miała wpływ na rozwój mojej wytrwałości. Gdy uczyłem się do Olimpiady Matematycznej, nieraz spędzałem godziny na myśleniu nad jednym zadaniem. Wtedy przekonałem się, jak satysfakcjonujące jest dojście do rozwiązania i jak głęboko to wszystko zapada w pamięć, gdy nagle następuje moment “ale to przecież jest proste!”.

    Ponad wszystko jednak uwielbiam logiczną spójność matematyki. Rozumowanie oparte na konkretnych danych i poprawne logiczne nadaje pewność przy podejmowaniu ważnych (bardziej lub mniej) życiowych decyzji. Co prawda, życie zawiera często dużo więcej niemierzalnych rzeczy niż matematyka, ale w każdej dziedzinie warto wspierać się tym, co jest wiadome – ja to często stosuję np. przy czytaniu Biblii.

    Podsumowując, uważam, że czas poświęcony na naukę matematyki jest dobrze zainwestowanym czasem w rozwój naszego życia.

  16. Matematyka w mojej edukacji odgrywa od początku bardzo dużą rolę. Najpierw zamiłowaniem zaraził mnie tata który w domu spędzał ze mną trochę czasu na jej nauce. Potem nauczyciele. Zawsze trafiałem na dość fajnych nauczycieli. Miałem zacięcie do matematyki a oni potrafili wykorzystać mój talent bym się dalej rozwijał. Kierunek studiów oczywiście matematyka. To tu dopieto się przekonałem o pełniach jej możliwości i o tym że i dla mnie niektóre jej aspekty są trudne. Mam nadzieję że odnajdę się w pracy która też będzie związana z matematyką, a w przyszłości zarażę dzieci pasją do tej pięknej dziedziny nauki.

  17. Rozwój człowieka wiąże się nieustannie z dążeniem do coraz lepszego poziomu egzystencji, co jednak niesie ze sobą pewne negatywne skutki. Korzystanie z mniej lub bardziej luksusowych samochodów, słuchanie muzyki o niezbyt ciekawych interwałach, ograniczanie dostępu do nauki poprzez ciągłe reformy oświaty, które ostatnio przyjęły formę wniosków o zakaz zadawania zadań domowych i usunięcie matematyki z matury powodują, że zarówno zdrowie fizyczne jak i psychiczne zaczyna szwankować. Natura człowieka ciągnie do lasu wygodnego, pozbawionego niebezpieczeństw i gdzie ścieżki wyłożone są kostką brukową. To jednak w lesie, gdzie gąszcz ogranicza dostęp światła, gdzie często trzeba szukać właściwej drogi i gdy nieraz pobłądziło się idąc za nieznanym odgłosem, odnajduje się ciekawość życia. Przecież, gdyby nie byłoby kłopotów, to nasze życie byłoby ciekawe? Szybko by się znudziło, a do tego drugiego lasu nikt by już nie musiał wchodzić. Ale co z tym rozwojem?
    Do napisania tegoż artykułu zainspirował mnie rosyjski podręcznik matematyki dla klasy 1 z 1959 roku. Numeracja zadań: od 1 do 892. Dzieci znają już cyfry i potrafią liczyć dziesiątkami do 100. Można sądzić, że autor podręcznika kierował się odgórnymi wytycznymi, ale gdyby nauczyciel dał np. polecenie: rozwiążcie zadanie o cyfrach ustawionych w kolejności 5, 7 i 4. Uczniowie, właściwie nie zdając sobie z tego sprawy zaczynają uczyć się liczenia w zakresie do 1000. I tu wkraczamy w sedno problemu. Następuje bowiem etap samokształcenia, albo moment wciągnięci do lasu, w którym jest tak wiele nieodkrytych tajemnic. Matematyka wymaga właśnie takiego specyficznego podejścia i bez elementu samokształcenia niewiele można osiągnąć. Podobnie jest i z szachami czy z Sudoku, gdzie tak naprawdę trzeba szukać metod rozwiązania, a nie korzystać z gotowych szablonów. Szablonów, które może i wystarczą do zaliczenia matury na poziomie podstawowym, ale pozbawiają nas całego piękna w obcowaniu z tajemnicami swojego umysłu.
    Na ten temat można sporo napisać, ale kończy mi się limit znaków (bez spacji).

  18. „ Uciszała cierpienie niezgruntowana w swej piękności rozkosz matematycznego poznania, prostota prawd jasnych i przejrzystych, jak powietrze, których nie spostrzegają nieszczęśliwi ludzie, jak pijacy leżąc przy drogach życia martwemi oczyma nie widząc zupełnie nieba.”
    Stefan Żeromski „Uroda Życia”

    Z początków mojej matematycznej edukacji pamiętam zbiory zadań „I Ty zostaniesz Pitagorasem” z których na szczęście nadal korzystały moje nauczycielki, pomimo wprowadzonej reformy edukacji w 1999 roku. Najbardziej lubiłem rozwiązywać zadania z gwiazdką i element rywalizacji, gdzie podczas lekcji uczeń, któremu pierwszemu udało się rozwiązać zadanie mógł zgłosić się z zeszytem do nauczyciela. Nie znosiłem pewnej zasady, którą niektóre nauczycielki stosowały, gdzie na sprawdzianach dodatkowe zadania były sprawdzanie tylko w przypadku rozwiązania wszystkich wcześniejszych obowiązkowych zadań. Uważam, że to zabijało ciekawość na poszerzanie swoich zainteresowań. W matematyce najbardziej lubiłem to, że nie musiałem się jej uczyć. Czasami zdarzało się, że rozwiązałem zadanie innym niestandardowym sposobem. Niektórzy nauczyciele uczyli nas kilku sposobów rozwiązania zadań, za co jestem im bardzo wdzięczny. Bardzo często mi się to przydaje w swojej pracy, gdzie muszę przemyśleć kilka rozwiązań danego problemu i wybrać jeden, który w danym momencie, warunkach będzie optymalny. Wybór studiów podyktowany był moimi zainteresowaniami. Zawsze lubiłem śledzić sportowe statystyki z meczów koszykarskich ligi NBA. Dlatego wybrałem kierunek Informatyka i Ekonometria, na którym było bardzo dużo moich ulubionych matematycznych działów: statystyki i rachunku prawdopodobieństwa. Po skończeniu studiów zostałem analitykiem danych.

    Tomasz Smoleń

  19. Jak to jest z tą matematyką? Potrzebna ona czy nie? Kiedyś tak bardzo ukochana, z czasem coraz bardziej zapomniana. Kiedyś ciągi, sinusy i cosinusy… Z pasją rozwiązywane zadania z geometrii i z mniejszą pasją liczone całki… Teraz macierze straszą i przypominają, że kiedyś ich mnożenie nie było wcale koszmarem. Całki nawet nie próbują się przypominać, tak głęboko zostały zakopane w pamięci… Zresztą, żeby to tylko one. Sama nie wiem, co jeszcze tak głęboko zakopałam, że zupełnie zapomniałam…
    Czy brakuje mi tej matematyki? Oj tak. Bardzo. Ale coraz trudniej zmusić się do tego, żeby samodzielnie się uczyć. Albo żeby sobie chociaż przypomnieć to wszystko, co kiedyś było nie tylko obowiązkiem, ale właściwie przyjemnością. Matematyka jest piękna, niesamowicie potrzebna, a równocześnie tak bardzo trudna. Czy jesteście w stanie ją ułatwić, przypomnieć, nauczyć od nowa?

  20. Będąc osobą w klasie maturalnej postrzegam duże nadzieje w matematyce. Uczy mnie logicznego myślenia, szybkiego rozumowania a także szukania pewnych sposobów na różne przeciwności. Myślę, że spotykamy się z nią na codzień niezależnie od tego czy jesteśmy humanistami czy nas umysł jest raczej ścisły. Wiąże duże plany z matematyką, zwłaszcza jeśli chodzi o wybór w najbliższym czasie kierunku na studia. Mam nadzieję, że będę miała z nią styczność nie tylko podczas czasu studiów, ale i przez większość życia. Liczę na to, ze nauczy mnie samodyscypliny, cierpliwości a przede wszystkim pomoże mi zrozumieć świat i jego prawa, które nim rządzą.

  21. Matematyka w procesie mojej edukacji pełni znaczącą rolę. Codzienny kontakt z zagwozdkami matematycznymi pobudza mój umysł do myślenia co sprawia, że słowo “problem” nabiera diametralnie innego znaczenia, staje się “wyzwaniem”, nie tylko na potrzeby królowej nauk, ale także każdej dziedziny mojego życia 🙂

  22. Rolę widzę bardzo dużą. Przede wszystkim kształtuje umiejętności logicznego myślenia i dostarcza narzędzia do rozwiązywania problemów – szczególnie przydatne już podczas pracy inżyniera. Niewątpliwie także wspomaga umiejętność koncentracji i wytrwałości, kiedy to po raz n-ty dane zadanie nie wychodzi 🙂

    Pozdrawiam!

  23. Już od szkoły podstawowej oczywistym było dla mnie to, że matematyka to bardzo ważny przedmiot. W końcu nawet idąc do sklepu nie potrzebowałam wiedzy z historii, czy z biologii a właśnie umiejętności matematycznych. Teraz, budując swój dom, musiałam wyliczyć fachowcom długość belki “z pitagorasa” 🙂 nie miałam problemu przy zakupie płytek do łazienki, ponieważ sama potrafiłam obliczyć ile m^2 jest mi ich potrzeba. Zadania z geometrii nauczyły mnie nie tylko konkretnych sposobów obliczeń, ale też logicznego myślenia, “kojarzenia faktów”. Zdecydowanie matematyka to był mój ulubiony przedmiot szkolny (zaraz po kanapce ;)) i zawsze dobre oceny napawały mnie dumą bardziej niż z innych, bardziej “pamięciowych” przedmiotów.

  24. Pewnie truizmem byłoby stwierdzenie, że trudno należycie ocenić rolę matematyki w mojej edukacji. Z całą pewnością w różnych momentach różnie do niej podchodziłem. Nauczycielka ze szkoły podstawowej – stanowcza, precyzyjna, opanowana – nawet jeśli nie spowodowała wykształcenia w swoich uczniach zamiłowania do tego przedmiotu (trudno jednak by to było osiągnąć za pomocą zawartych w podręcznikach zadaniach o jabłkach i śliwkach), to przynajmniej we mnie ugruntowała utrzymujący się do obecnej chwili szacunek do matematycznego rygoru i systematyczności. Tym samym na tym etapie matematyka stanowiła dla mnie przedmiot szkolny, podobnie zresztą sprawa się miała w gimnazjum. Wtedy jednak dostrzegłem przydatność matematyki jako narzędzia – brałem udział w licznych konkursach z dziedzin przyrodniczych, w których siłą rzeczy biegłość rachunkowa jest wydatnym plusem. Był to też jednak czas pierwszych odkryć „na własną rękę” – że np. nie gra roli kolejność dwóch liczb przy odejmowaniu, bo otrzymywany wynik był, z dokładnością do znaku, ten sam – oraz wyprowadzań podstawowych wzorów przydatnych w obliczeniach, które, siłą rzeczy, stanowiło dużą frajdę. Dopiero jednak w liceum, w ramach Olimpiady Chemicznej, dostrzegłem potrzebę opanowania pewnego aparatu matematycznego oraz jego dogłębny sens. Wtedy też niebywałą przyjemnością zaczęły mi sprawiać łamigłówki podawane w postaci arkuszy maturalnych. Nawet jeśli „miałem za małe moce obliczeniowe” na Olimpiadę Matematyczną, to stwierdziłem w latach licealnych, że matematyka i stowarzyszone z nią myślenie analityczne są, korzystając ze sformułowania katechetycznego, do życia „koniecznie potrzebne”, a więc i o ich kluczowej roli; które to przekonanie, poparte dotychczasowymi, niemożliwymi bez tego sukcesami edukacyjnymi, trwa nadal.

  25. Nie da się pominąć znaczenia matematyki w obecnym systemie edukacyjnym. Jest ona częścią składową wielu innych przedmiotów jakich przyszło mi się uczyć. Bez matematyki nie byłoby chemii, fizyki a także informatyki, którą traktuje jako ważna część mojego życia. Przygodę z matematyką rozpoczęłam jeszcze przed przystąpieniem do edukacji szkolnej. Proste książeczki i dodawanie grzybów i liści pomogło mi dobrze wystartować. Z czasem proste zadania zmieniły się w rachunek różniczkowy oraz pochodne. Nie wszystkie zagadnienia są dla mnie proste. Staram się jednak opanować je. Małe zaległości rodzą duże zaległości, a takich ciężko się pozbyć. Zbadałam również przedmioty na mojej przyszłej uczelni. Niemal wszystkie są przedmiotami ścisłymi opartymi na matematyce. Matematyka królową nauk. Za mną tysiące rozwiązaniach zadań. Przede mną jeszcze więcej.

  26. Matematyka w mojej edukacji pełniła bardzo ważna rolę, będąc jeszcze w szkole podstawowej lubiłam rozwiązywać zadania nadprogramowe oraz poszerzać wiedzę czytając książki wyjaśniające początki dziedzin matematyki. Mimo zamiłowania do liczenia wybrałam profil humanistyczny w LO- to był błąd, który skutkował ciężka pracą wykonaną przed maturą, zdawaną z matematyki (choć nie była ona wtedy obowiązkowa).
    Dostałam się na studia inżynierskie (budownictwo) i tam czekało na mnie prawdziwe wyzwanie matematyczne- nie było lekko (całki śniły się po nocach wielu osobom 😉 Dziś jestem inżynierem i nie żałuję tych nocy zarwanych na liczenie- dla królowej nauk było warto! Swoją dalszą przyszłość również wiążę ze studiami inżynierskimi i dalszym pogłębianiem tajników matematyki na inżynierskimi poziomie 🙂
    Swoją wypowiedź kończę cytatem nieznanego autora:
    “Dobry inżynier to nie taki, który zna odpowiedź na każde pytanie, tylko taki, który wie jak ją znaleźć” – bez znajomości matematyki nie można być dobrym inżynierem.

  27. Od dzieciństwa mamy styczność z matematyką, począwszy od liczenia jabłek w koszyku, proste działania matematyczne, kończąc na skomplikowanych algorytmach. Bez matematyki człowiek nie potrafiłby poradzić sobie w codziennym życiu. To dzięki matematyce możemy jeździć samochodami, możemy wznieś się nad ziemię, możemy w dużym stopniu prawdopodobieństwa określić najbliższą przyszłość – pogodową, materialną, ekonomiczną, itp.
    Dla mnie matematyka jest czymś nierozłącznym, codziennym spotkaniem – w pracy, w sklepie, w domu – otacza mnie cały czas. To dzięki niej mogę poznawać nowe zagadnienia, rozwijać umysł, logicznie myśleć, rozwiązywać w sposób szybki problemy.
    Z każdym etapem edukacji – począwszy od przedszkola, kończąc na studiach mogę coraz lepiej gospodarować swoim czasem, mogę zaplanować najbliższe dni w sposób optymalny, jak najbardziej korzystny dla mnie. Dzięki matematyce mogę w sposób ekonomiczny zarządzać swoimi pieniędzmi tak, abym mógł zyskać jak najwięcej dóbr dla siebie i moich bliskich.
    Według mnie życie bez matematyki nie mogłoby prawidłowo funkcjonować. Mamy z nią codzienną styczność, w każdej chwili naszego życia. To ona daje nam wiele możliwości, ułatwia nam życie, kształtuje, rozwija, pomaga w rozwiązywaniu różnego rodzaju problemów. Nawet podstawowa znajomość matematyki pozwala nam prawidłowo funkcjonować, przez co stajemy się szczęśliwi.

  28. Matematyka towarzyszy mi od samego początku mojej edukacji. Już w zerówce Panie przedszkolanki próbowały do mnie przemówić tłumacząc, iż wszystko ma swoją wielkość oraz każdą rzecz można zmierzyć i porównać ze sobą. Mówiły używając, wtedy dla mnie dziwnego, ciągu liczb. Uznałam to za abstrakcję, czym tak na prawdę jest liczba? Ona w ogóle istnieje? Tak też, nieco lekceważąc potęgę matematyki, zaczęłam kolejny etap nauki jakim była podstawówka. Tabliczka mnożenia, jak będąc starszym wiadomo, że jest podstawą podstaw; była wtedy przeszkodą bardzo trudną do przeskoczenia. Znana zasada: ,,zakuć-zdać-zapomnieć” już wtedy zaczęła być popularna i namiętnie stosowana. Po co mi to, skoro liczby nie istnieją?
    Lecz idąc tym tokiem myślenia, można zacząć się zastanawiać, czy cały świat istnieje, czy jest tylko w mojej głowie? Z taką filozoficzną myślą zaczęłam dostrzegać sens istnienia matematyki.
    W mojej głowie zaczęły się rodzić różne pomysły na jej wykorzystanie w życiu codziennym. Stosując odpowiednie operacje matematyczne można się dowiedzieć, co zrobić, żeby zjeść cukierka, mieć cukierka, a i żeby koleżanka była zadowolona! Takie proste działania zaczęły się powoli aczkolwiek sukcesywnie rozwijać. Zamiana jednostek… już wiadomo, o co chodzi pani na targu! Zastosowanie twierdzenia Pitagorasa może pomóc wyznaczyć najkrótszą drogę do szkoły!
    Z roku na rok moje idee zastosowania matematycznych zasad były coraz bardziej ambitne i, jak sama matematyka, abstrakcyjne. Gdy gimnazjum dobiegało końca i nadszedł czas wyborów kierunków kolejnych szkół, bez wahania zaaplikowałam na profil matematyczny. Mimo, że w liceum nie zaznałam przyjemności edukowania się z zakresu fizyki rozszerzonej, na zajęciach matematycznych dostrzegłam z nią wiele zależności. Niejako matematyka jest językiem fizyki, znaczną część zjawisk zachodzących wokół nas można opisać za pomocą ,,zwykłego” równania. Również chemia okazała się dziedziną wymagającą znajomości niektórych zasad matematycznych. Prostym przykładem może tutaj być obliczanie pH, które jest niemożliwe bez znajomości pojęcia logarytmu!
    Po trzech latach liceum i zdanej maturze, z ciągłym żalem przez brak rozwoju w zakresie fizycznym, postanowiłam pójść na inżynierię. Słyszałam głosy: ,,Idziesz na inżyniera czy po inżyniera?”, a ja żartobliwie odpowiadałam: ,,Dlaczego nie po oba?”.
    Aktualnie jestem w trakcie studiów, na których na każdym przedmiocie muszę się wspomóc obliczeniami, lub efektem ubocznym stosowania matematyki-logicznym myśleniem.
    Matematyka bez zmian jest dla mnie abstrakcyjną dziedziną nauki. Liczby to tylko wytwory naszej wyobraźni, nie można ich dostrzec, dotknąć, zmaterializować. I po głębszej kontemplacji dochodzę do wniosku, że w tym tkwi całe jej piękno. Dzięki temu ona jest wszędzie i kryje się pod każdą postacią. Jej nie należy oglądać z otwartymi oczami, na nią należy patrzeć z otwartym umysłem.

  29. Matematyka w moim życiu nakreśliła kierunek w jakim zacząłem się kształcić. Pozwoliła patrzeć na świat w sposób bardziej kierunkowy i logiczny. Aparaty matematyczne przydały mi się w przypadku innych przedmiotów takich jak mechanika, fizyka. Matematyka była jak drzwi w wielkim murze, za którym jest piękny ogród z nigdzie indziej widzianymi kwiatami. Matematyka pozwoliła mi przejść przez ten mur niemal bez wysiłku. Za ta ją uwielbiam.

  30. Na początku matematyka nauczyła mnie liczyć – dodawać, odejmować, dzielić, mnożyć, co pozwala mi do tej pory przeliczać na własny użytek różne rzeczy. Później (w podstawówce) sprawiła, że się dobrze bawiłam. Rozwiązywanie równań traktowałam jak najlepszą rozrywkę, jak formę zagadek. Pamiętam jak męczyłam rodziców, by ciągle i ciągle układali mi nowe równania, a po nocach rozwiązyłam do skutki wszystkie trudniejsze zadania z podręczników. Moja miłość do królowej nauka rozkwitała aż do matury, gdzie chłonęłam coraz trudniejsze tematy pełna ciekawości, ale i zafascynowana logiką każdego rozwiązania. Jednak dopiero na studiach inżynierskich doceniłam to czego tak naprawdę nauczyłam się dzięki matematyce. Mianowice nauczyłam się myśleć, analizować i szukać róźnych rozwiązań. Potrafiłam samodzielnie nauczyć się materiału z automatyki czy mechaniki płynów, chociaż przyznaję, że na studiach miałyśmy z matematyką drobny kryzys 😉 Aktualnie pracuję jako programista PLC i przy każdym projekcie doceniam umięjetności zdobyte podczas nauki matematyki. Mogę śmiało powiedzieć, że matematyka miała ogromny wpływ na moją edukację, postrzegania świata, ale także ścieżkę zawodową.

  31. Matematyka towarzyszy każdemu w edukacji już od jej początków. Od kiedy pamiętam nie zwracałem na nią większej uwagi i traktowałem raczej jako logiczną przyjemność. Obecnie mam nieco inne zdanie na ten temat.
    Matematyka jest dla mnie swego rodzaju alfabetem, który opisuje otaczającą nas rzeczywistość, to dzięki niej jestem w stanie poznawać świat w sposób uporządkowany i logiczny. Zapis matematyczny nadaje elegancję opisom fizycznym, które stają się dzięki temu głębsze i bardziej zrozumiałe. Nie wyobrażam sobie obecnie edukacji polegającej na zgłębianiu tajników przyrody bez królowej nauk – matematyki.

  32. Jako humanista z racji wykształcenia i praktykowanego rzemiosła, mógłbym odpowiedzieć, że matematyka odegrała w mojej edukacji i odgrywa w życiu znikomą rolę. Jeśli w rzeczywistości tak jednak nie jest, składa się na to kilka czynników.

    Choć od ostatniego szkolnego kontaktu z królową nauk minęło już ponad 30 lat, a w życiu zawodowym nie okazała się ona zbyt przydatna, pozostaje ona przedmiotem sentymentu. Być może przyczyną jest „zaliczona matura na pięć”, jak mówiła znana piosenka. Do sukcesów zawsze chętnie wracamy, podobnie jak do lat swej młodości.

    Matematyka, sposób rozwiązywania zadań, a zwłaszcza przedstawiania dowodów matematycznych to wciąż dla mnie szkoła precyzji. Podczas gdy daną myśl da się wyrazić na tak wiele sposobów, a każdy z nich ująć w inne słowa, nawet mała pomyłka w rozwiązaniu dość prostego zadania prowadzi od razu na manowce, a poprawny dowód uderza swą oczywistością. Tu humaniści mają się czego uczyć od matematyków.

    Ponadto dziedzina ta jest dla mnie niedościgłym obszarem pewności. Choć ciągłe reinterpretacje są istotą nauk o duchu (niem. Geisteswissenschaften), to tylko z zazdrością można patrzeć na ostateczny charakter wyników dociekań matematycznych. Ma to swój wymiar praktyczny w szkole, gdzie tak łatwo rozpoznać poprawnie napisaną klasówkę z matmy, a tak trudno ocenić szkolne wypracowanie z polaka.

    Była w latach szkolnych i pozostaje do dziś matematyka królestwem abstrakcji, gdzie analizowane zagadnienia są skrajnie oderwane od zagadnień codziennego świata (bardziej nawet niż takie pojęcia, jak „przyjaźń”, „naród” czy „dobro”), a roztrząsane i rozwiązywane problemy należą do najtrudniejszych, z jakimi dane było mi się zetknąć.

    Jeśli dziś matematyka jest czymś dla mnie żywym, to zasługa rozrywek matematycznych i szkolnej edukacji mych dzieci.

  33. Matematyka jest dla mnie jak okulary. Odpowiednio dobrane, przygotowane precyzyjnie przez optyka pozwalają na wyraźniejsze widzenie świata.
    Z matematyką jest dokładnie tak samo. Dobry nauczyciel uświadomił mi, że matematyka otacza mnie wszędzie. Patrząc na świat przez “matematyczne okulary” nie widzę słonecznika, tylko ciąg Fibonacciego. Zwykłe wyjście na zakupy staje się dla mnie treningiem rachowania (i ta satysfakcja, kiedy jestem szybsza od kasjera!). Kładzenie kafelków nagle przybiera postać zadania z geometrii.
    Matematyka pomogła mi również wyklarować spojrzenie na inne przedmioty szkolne. Bez zastosowania jej w fizyce, chemii, biologii i geografii miałabym jedynie mgliste pojęcie o wielu zagadnieniach, przybrałyby one formę abstrakcyjną. Dzięki matematyce przedmioty ścisłe mają jasną, logiczną postać. Tak jak okulary, matematyka wyostrza moje postrzeganie otaczających zjawisk. Nauczyciele ukształtowali mój pogląd na nią jako dziedzinę ze wszech miar przydatną, ważną i, co najlepsze, przystępną. Sądzę, że jej rola w procesie mojej edukacji jest nieoceniona – mogłam rozwijać się w wielu dyscyplinach i odkryć swój talent. Jestem przekonana, że dzięki matematyce nauczyłam się logicznego myślenia, wyciągania wniosków i niestandardowego spojrzenia na problemy. Nauka ta stała się dla mnie również językiem, którym opisuję fizykę. Kiedy te dwa przedmioty łączę ze sobą, możliwe jest pełne zrozumienie zagadnienia i zastosowanie go w praktyce. Gdyby nie znajomość matematyki, nie zainteresowałabym się fizyką, postrzegałabym ją jako przedmiot trudny i nieżyciowy. Chciałabym dalej rozwijać swoje umiejętności matematyczne, co umożliwiłby mi podręcznik opisany powyżej przez Organizatora. Uważam, że proces edukacji nie kończy się po wyjściu ze szkoły, ale trwa całe życie.

  34. Szanowny Panie, matematyka obecnie dla mnie to coś więcej niż tylko element i droga do edukacji. Obecnie matematyka dla mnie to forma terapi. Od wielu lat zmagam się z epizodami depresji z elementami stanów nerwicowych. W ramach swojej aktywizacji do życia odkryłem matematykę jako formę terapi cwiczenia pamięci, skupienia utrzymania sprawności umysłowej. Pomimo ze jestem już osoba dorosła i z wykształceniem humanistycznym samodzielnie przerabiałem materiał z matematyki od szkoły podstawowej po liceum. Proszę mi wierzyć efekty dla mojej głowy wspaniałe.

    Pozdrawiam serdecznie

  35. Matematyka jest bardzo ważna w naszej edukacji.Od samego początku kształtuje ona nasze logiczne myślenie oraz radzenie sobie samodzielnie z problemami.Dziedzina ta daje nam możliwość przyswajania innych gałęzi bauki takie jak fizyka bądź informatyka.W późniejszych momentach paracy z tą dziedziną uczy nas ona wiwle pokory zatem też w naszej edukacji jest bardzo ważna.

  36. Komentarz pozakonkursowy — wpłynął po terminie zakończenia przyjmowania komentarzy (dopisek SzW)

    Matematyka i nauki ścisłe od najmłodszych lat towarzyszyly mi w życiu. Już jako 6 letnia dziewczynka interesowalam się procesami jakie występują w naturze, kosmosem ale i wiele majsterkowalam. Już w wieku szkolnym lubiłam rozwiązywać zadania matematyczne, co sprawiało mi wiele przyjemności, ponadto dzięki rozwiązywaniu sudoku i zagadek matematycznych np. zapałki, rozwijalam swój mózg a przede wszystkim myślenie logiczne co usprawnilo znacznie zdolności matematyczne. W liceum coraz bardziej podobała mi się matematyka, była bardziej wymagająca ale dobre wyniki zadań motywowaly do dalszego doskonalenia się matematycznie. Natomiast na studiach, jako że studiuje budownictwo matematyka to była podstawa. Niestety nie miałam poziomu rozszerzonego w liceum i wiele musiałam nadrobić- udało się, dzięki ciężkiej pracy osiągnęłam wyższy poziom matematyki, to usprawnilo moje postrzeganie świata a także pomoglo w kolejnych etapach nauki na studiach. Mogę z czystym sumieniem stwierdzić że matematyka odgrywa znaczącą rolę w moim zyciu gdyż byla, jest i będzie jego częścią. Zawsze lubiłam doprowadzać zadania do końca to nauczyło mnie żeby również i w prawdziwym życiu stawiać sobie cele i je osiągać. Matematyka to schematy i ich etapy ale też kreator espritu w przestrzennym widzeniu geometrycznym. Nie bez powodu nazywa się ją Królową Nauk.

Dodaj komentarz