Są na tym świecie rzeczy, których nie można kupić

Prawdę mówi piosenka Stanisława Sojki. Za pieniądze nie da się kupić miłości, czasu, ale i (w pewnym sensie) wykształcenia.

Od kilku lat oprócz działalności naukowo–dydaktycznej w uczelni wyższej zajmuję się prowadzeniem szkoleń i udzielaniem korepetycji z matematyki. Wyspecjalizowałem się w przygotowaniach do matury, również osób dorosłych, które z takich czy innych powodów matury nie zdały i po iluś latach nadrabiają zaległości. Nauczam też matematyki wyższej te osoby, które stwierdzają, że wiedza matematyczna jest im niezbędna, a nie posiedli jej w dostatecznym stopniu na studiach. Myślę tu o informatykach.

Wszystkie te osoby mają świadomość, że wiedza, zwłaszcza operatywna, jest kapitałem. Inwestują więc w swój rozwój. Szczególnie ludzie dorośli wiedzą czemu chcą się pewnych rzeczy nauczyć i mają konkretne plany. Z uwagą słuchają tego, o czym im opowiadam oraz sumiennie odrabiają zadania domowe. Mają mnóstwo pytań, na które odpowiedzi nie zawsze są oczywiste. Takie nauczanie jest również moim rozwojem. Dlatego zawsze się cieszę, gdy zgłasza się do mnie osoba dorosła. Praca z uczniami szkół średnich (poniżej tego poziomu wiekowego nie schodzę) również jest dla mnie radością. Cieszy każda pozytywna ocena, postęp w nauce, który dokonuje się dzięki moim staraniom, stylowi pracy i wieloletniemu doświadczeniu.

Swoich klientów pozyskuję w jakimś stopniu przez polecenia znajomych, ale głównie dzięki portalowi e-korepetycje.net. To miejsce szczególnie odwiedzane przez obie strony: uczniów i nauczycieli. Jak w każdym dużym skupisku ludzkim trafiają się tu różne osoby. Między innymi takie, którym wydaje się, że samo posiadanie pieniędzy gwarantuje zdobycie wykształcenia w najłatwiejszy sposób: ja ci zapłacę, a ty zrobisz za mnie moją robotę.

W tym zakresie otrzymuję czasem propozycje dwojakiego rodzaju (oczywiście stanowią one nikły procent kontaktów). Odbieram telefon z prośbą o rozwiązanie pewnych zadań w określonym czasie i godzinie. O co tu chodzi? O namawianie do popełnienia oszustwa w postaci niedozwolonej pomocy podczas kolokwium czy egzaminu. Drugi rodzaj nieetycznych zleceń to wykonanie za wynagrodzeniem zadań projektowych czy zaliczeniowych. Ludzie pragnący otrzymać ode mnie taką pomoc nie są zainteresowani zdobyciem wiedzy, a wyłącznie posiadaniem kartek z rozwiązanymi zadaniami. Potrafią być tak bezczelni, że w momencie mojej odmowy wykonania zlecenia proszą o podanie innych osób, które mogłyby to zrobić. Jak można w ogóle o coś takiego pytać? Skoro sam nie akceptuję takich praktyk, to jak mam do nich namawiać znajomych nauczycieli? Ludzie! Podszkolcie się w etyce!

Oba rodzaje nieuczciwych zleceń budzą mój moralny sprzeciw. Przecież ich przyjęcie podcina gałąź, na której siedzę. Powoduje konflikt sumienia, ale i podrywa mój autorytet, na który pracowałem przez wiele lat. Kto chce mi zapłacić za wiedzę, zdobędzie ją w najlepszy znany mi sposób w wyczerpującym zakresie podczas spotkania (na żywo czy online) poświęconego korepetycjom lub konsultacjom. To jedyna i rzetelna droga współpracy ze mną.

3 komentarze do “Są na tym świecie rzeczy, których nie można kupić

  1. Często odsyłam do Ciebie ludzi, którzy zadają mi pytania statystyczno-matematyczne, na które nie potrafię odpowiedzieć. Jako amator, doceniam Twoją dużo większą wiedzę. I jak najbardziej rozumiem niechęć do odrabiania za kogoś zadań czy pisania kolokwium.
    Przykładem nauczania nieuczciwości jest chociażby zeszłoroczny kangur matematyczny. Dzieci pisały zdalnie i nagle wielokrotnie wzrosła liczba osób wyróżnionych. Myślę, że dla tych dzieci będzie to doskonała nauka, ale nie matematyki, tylko jak oszukiwać w życiu.

    • Krysiu, działając na pierwszej linii edukacyjnego frontu widzę, jak ludzie potrafią być nieuczciwi, a do oszustwa swoje własne dzieci namawiają nawet rodzice. Niestety wiele osób jest w tej kwestii całkowicie zdeprawowanych. Ale – jak śpiewał Czesław Niemen – ludzi dobrej woli jest więcej. Tak! Dziwny jest ten świat.

Napisz komentarz