Oblicza medialności

W moim matematycznym życiu od zawsze interesowała mnie popularyzacja. Dlatego właśnie końcem roku 2014 powstał blog Być matematykiem. Wtedy nie myślałem jeszcze ani o autopromocji, ani o medialności. A co na to życie? Zapraszam do lektury kilku refleksji.

Trudne początki

Od dwóch lat prowadzę w serwisie YouTube blogowy kanał marki. Rozpocząłem od krótkich filmów poświęconych konkretnym zagadnieniom matematycznym. Potem były długie transmisje na żywo. Jednak samodzielna amatorska działalność nie od razu przyciągnie liczne rzesze widzów. Profesjonalna działalność promocyjna to praca na pełen etat. Na to nie mam czasu, gdyż przede wszystkim jestem nauczycielem akademickim, profesorem nadzwyczajnym Akademii Techniczno–Humanistycznej w Bielsku–Białej. Na efekty trzeba czasem czekać kilka lat, ale przede wszystkim nie można się zniechęcać. Niestety to zniechęcenie dopadło mnie po braku sukcesów na polu oglądalności moich wczesnych transmisji na żywo. Powody są różne: niszowość mojej tematyki, ale też kiepska jakość techniczna filmów z tego okresu. Ta stagnacja trwała przez półtora roku.

Kanał — reaktywacja

Pozytywnym efektem prowadzenia niegdyś transmisji na żywo jest znajomość odpowiednich narzędzi. Któż sądził, że jeszcze się one przydadzą? Rzekoma pandemia koronawirusa spowodowała paniczne kroki rządów wielu państw. Na wzór książek Orwella ludzie zostali zamknięci w czterech ścianach swoich mieszkań, a uczniowie i studenci rozpoczęli pobieranie nauki w systemie online. Ale kto tę naukę ma przeprowadzać? Nagle, z dnia na dzień, grono nauczycielskie wszystkich szczebli postawiono przed trudnym i niemal niewykonalnym zadaniem. Kto słyszał o narzędziach do telekonferencji, wirtualnych tablicach itp.?

Moje małe zwycięstwo

Ponieważ już kiedyś prowadziłem transmisje na żywo, doskonale wiedziałem jak się do nich na nowo zabrać. Wystarczyło poświęcić pół godziny na przejrzenie konfiguracji programu OBS Studio, którym się posługuję. Dlatego decyzja o prowadzeniu wykładów niemal w ten sam sposób jak stacjonarnie była dla mnie naturalna i oczywista. Nie przeżywałem stresu, ale zabrałem się do pracy. W ten sposób powstała playlista zawierająca zapisy moich zajęć. Upubliczniłem je zatajając jedynie nazwiska uczestników. Jakie są efekty? Proszę kliknąć poniżej.

Idźmy dalej

Tysiące uczniów jedną decyzją administracyjną pozbawiono możliwości normalnego kontaktu z nauczycielami. A co z maturami? Kto pomoże abiturientom? Takie właśnie myśli skłoniły mnie do rozpoczęcia nagrywania krótkich filmów z rozwiązaniami zadań maturalnych z matematyki na obu poziomach: podstawowym i rozszerzonym. Jeden film — jedno lub dwa zadania. W ten sposób powstała playlista Matura – rozgrzewka.

Przez dwa miesiące zarejestrowałem i udostępniłem tam aż 65 filmów. Znów początkowe materiały nie grzeszyły profesjonalizmem. W trosce o coraz lepszą jakość tworzonych treści postarałem się o zielone tło (tzw. greenscreen), którego zastosowanie pozwoliło mi pokazywać się na tle dowolnie wybranego obrazka bez demonstrowania szczegółów mojego mieszkania. Ponadto zrezygnowałem ze starej laptopowej kamerki na rzecz smartfona wspomaganego aplikacją zmieniającą go w pełnowartościową kamerę sieciową. Również dźwięk pochodzi ze smartfona. Nareszcie moje filmy mają jako taki poziom techniczny.

Obecnie, gdy matury już poza nami, nie kontynuuję tworzenia tych filmów. Wrócę do tego początkiem przyszłego roku.

Co w zamian?

Nadchodzą wakacje. Czy nie można pokazać matematyki (i siebie) od strony lekkiej, łatwej i przyjemnej? Przecież wszyscy jesteśmy ludźmi. Oprócz działalności zawodowej mamy swoje pasje. Moją jest rower. Wpadłem więc na pomysł stworzenia playlisty Matematyka z ludzką twarzą. Bo przecież matematykę tworzą ludzie tacy sami jak wszyscy.

Moim zamiarem jest tutaj pokazanie niematematycznych aspektów uprawiania matematyki. Więc żadnego wzoru matematycznego, żadnego wykładu! Jedynie lekkie opowiadania wprowadzające w świat życia akademickiego, stopni i tytułów naukowych. Mam też w zamiarze pokazać czym zajmują się matematycy oraz przedstawić w prostych słowach najważniejsze działy matematyki. Czas pokaże, jaki będzie efekt.

Pomiędzy szaleństwem a złem jest czas na zadumę i sen

To słowa Jacka Cygana, do których melodię skomponował i piosenkę wykonał Seweryn Krajewski (Przemija uroda w nas), Widać w mojej relacji ogrom pracy, którą włożyłem i w nauczanie online, i w rozwój swojego kanału YouTube. Warto korzystać z okazji, którą niewątpliwie było zamknięcie szkół. Ale czas też odpocząć, zwolnić, zmniejszyć intensywność działania. Krótki czas trwania moich filmów nie oznacza krótkiego czasu ich tworzenia… I na koniec dochodzimy do powodu powstania tego artykułu. W odpowiedzi na facebookowy komentarz jednego z moich Widzów napisałem co następuje.

Teraz już te materiały może nie będą ukazywały się tak często. Playlista troszkę się zapełniła, a po trudach roku akademickiego i nauczania online (nie tylko moich studentów), zwyczajnie chce się odpocząć. Będę zmierzał do częstotliwości tygodniowej publikowania filmów. Zarejestrowanie filmu to nie wszystko. Najpierw są oczywiście przemyślenia, co i jak chcę opowiedzieć. Po nagraniu i powrocie do domu wrzucam materiał do programu Camtasia Studio, wycinam fragmenty w których widać, że wyłączam i włączam kamerę, czasami włączam redukcję szumów z otoczenia, renderuję film i dopiero wrzucam na YouTube. Ponieważ Facebook obcina zasięgi YouTube, to na blogowej stronie z filmami (widać ją w menu) tworzę link do YouTube. Teraz film zapisany na komputerze daję do Facebooka i linkuję blogową landing page, z której dopiero można wejść na YouTube. Trochę to skomplikowane, ale summa summarum daje to lepsze zasięgi. Widać więc, że publikacja filmu rejestrowanego przez mniej więcej tyle czasu, ile on trwa, to znacznie więcej niż jego nagranie — cała robota może zająć nawet dwie godziny. Dlatego właśnie myślę o lekkim odpoczynku, co nie oznacza braku aktywności w kwestii filmowej. Takie to kucharskie refleksje mnie naszły. Po fakcie widzę, że ten komentarz z powodzeniem można by opublikować na blogu jako artykuł.

… co niniejszym uczyniłem. Zapraszam do śledzenia efektów moich prac.

4 komentarze

    1. Owszem, coś dzieje się na moim kanale. Celem jest zdobycie lepszych zasięgów, ale to naprawdę ciężka praca. A nie zniżę się do pokazywania kota przebranego za pająka. Niestety, największą oglądalność ma intelektualne dno. Człowiek przewraca się na śliskiej nawierzchni: hahahahaha, jak fajnie (a nikt nie pyta czy coś mu się nie stało). Ktoś głośno beka po wypiciu piwa — miliony polubień. Moje filmy matematyczne o wysokiej merytoryce — maksymalnie setka obejrzeń, ale średnio ok. 30. Ewenementem jest tu ciekawy vlog Turbulencja. Merytoryka bardzo wysoka, nikt nie puszcza głośno wiatrów, a oglądalność bardzo dobra. Ja nie mam ton pieniędzy na reklamę. Mam za sobą kilku ludzi, którzy udzielają mi bezinteresownie pomocy. Pozwolę tu sobie wymienić szczególnie zasłużoną trójkę:

      • Ania Gałuszka — moja studentka, laureatka wielu konkursowych nagród, niektóre za wystąpienia przygotowane pod moim kierownictwem, twórczyni blogowych grafik (zdjęcie na stronie głównej, grafika kanału YT, rollup, tło do streamów i inne);
      • Marcin Giżycki — informatyk, bloger, specjalista od marketingu internetowego, mój stały cichy doradca, twórca facebookowych kampanii reklamowych;
      • Sylwia Pieczonka — też moja studentka, rzecznik prasowy cieszyńskiego Starostwa Powiatowego, specjalistka od PR, dziennikarka portalu SCI24.pl, patriotka ziemi cieszyńskiej, nauczyła mnie jak prostym sposobem powiększyć zasięgi na FB.

      Całej trójce i wszystkim nie wymienionym tu osobom serdecznie dziękuję. Macie wpływ na kształt tego co robię.

  1. Ja widziałem trochę kanałów i blogów o wiadomej tematyce ale za pańskim przemawia charyzma autora, pasja i ludzkie podejście. Nie żadne bajeranctwo jak ma to miejsce na innych serwisach poświęconych tej tematyce 🙂 Filmy i blog śledzę regularnie ale tylko i wyłącznie za pańską osobowością, która mnie tutaj wciągnęła. 🙂

Dodaj komentarz